Mongolia

Ciekawe miejsca na świecie oraz relacje z naszych wycieczek.

Moderator: Comen

Regulamin forum
Jeśli dodajesz fotorelację, w tytule nowego wątku koniecznie dodaj prefiks: "Relacja:" i datę wycieczki.
Awatar użytkownika
Gollum
Najlepsza relacja zagraniczna 2016
Najlepsza relacja zagraniczna 2016
Posty: 1084
Rejestracja: 28 lip 2012, o 09:23
Lokalizacja: Lublin

Mongolia

Post autor: Gollum » 1 gru 2013, o 15:20

Chcesz pokowboić, to nie w dalekiej Syberii, ale w równie dalekiej Mongolii. To kraj na doskonałe wakacje. W siodle, w fotelu samochodu terenowego, z wędką, aparatem, strzelbą albo z plecakiem.
Tradycyjnemu turyście Mongolia oferuje nic albo prawie nic. Wyspecjalizowany będzie tam miał raj. Może włóczyć się sam, w grupie, z miejscowym przewodnikiem (warto zwłaszcza szukając ciekawych zwierząt) albo bez.

Architektura
Tego za wiele nie uświadczymy. Ale jeśli już, to od razu najwyższej klasy.

Przyroda
Nooooo, tu jest jej skolko ugodno. I bynajmniej nie tylko monotonny step, który się znudzi po dwóch dniach albo dwóch godzinach. Są bujne i mniej bujne lasy (tajga syberyjska i lasy mieszane do niej przylegające), są wysokie i bardzo wysokie góry, jest półpustynia, jest pustynia. W Mongolii nie znajdziemy tylko dżungli. Bo za sawannę mogą robić lasostepy.
Bogata, nie skażona przyroda to mnóstwo zwierząt. Jeśli w Anglii przy byle kępie krzaków potrafi stać tłum kilkuset (!) osób z aparatami, kamerami, lornetkami, bo ktoś usłyszał, że na gałęzi siedzi jakaś wodniczka, to co mają robić w Mongolii, gdy pod nogami plącze się jeż uszaty, z lewej pasie się stado koni Przewalskiego, z prawej samica pustynnika siedzi na jajkach, a w górze świergoli skowronek mongolski...

Dojazd
Drogi, bo to ponad 7 tysięcy kilometrów w jedną stronę. Chcieć dojechać samochodem, za samą benzynę zapłacimy coś ze 40 tys. zł. Lot samolotem będzie kosztował nawet 4 tysiące, gdy chcemy lecieć z Warszawy oficjalnymi liniami. Ale gdy wynajdziemy tani sposób dostania się do Moskwy - to i za tysiąc złotych.
Także cena biletu kolejowego to ok. tysiąca złotych w jedną stronę. Ale minimum tydzień w wagonie... Dlatego wyprawa do Mongolii, oprócz pieniędzy, potrzebuje nade wszystko czasu.

Ceny
Niskie i bardzo niskie. Nie dotyczy to wszakże turystów, których obowiązują inne, znacznie wyższe stawki. Można to wszakże obejść. Dogadać się z Mongołem za ileś tam kasy (bo przecież nie bedzie tego robił za darmo), by pomógł ominąć cenowe pułapki.

Tu trzeba być:

Ałtaj
Ałtaj Mongolski to szczyty przekraczające 4 kilometry, rozległe lodowce, strome granie i wszystko, co porządne góry mieć powinny.

Ałtaj Tawanbogd
Park narodowy chroniący najwyższe szczyty Ałtaju Mongolskiego, otaczające je lodowce i jeziora.

Amarbajasglant chijd
Klasztor, odnowiony, jedno z najważniejszych centrów buddyzmu w Mongolii.

Cagaan-Sałaa
Rysunki naskalne przedstawiające głównie jeźdźców z epoki kamiennej i brązu. tak oryginalne, Są tak oryginalne, że notowane na liście UNESCO.

Cambgaraw Uul
Pełen lodowców park narodowy w Ałtaju z dużymi populacjami pantery śnieżnej i argali.

Chorog-Terchijn-Cagaan-Nuur
Park narodowy chrobniacy jezioro z rzadkimi gatunkami ryb i ptactwa oraz pobliski masyw wulkaniczny, najprawdopodobniej nie wygasły.

Chubsuguł
Jezioro zwane Małym Bajkałem. I rzeczywiście, podobne, tyle że w miniaturze.

Chustajn-Nuruu
Park narodowy chroniący odtworzoną populację konia Przewalskiego i wiele innych gatunków.

Erdenedzuu chijd
Jeden z najstarszych i największych klasztorów lamajskich w Mongolii. Leży tuz obok ruin Karakorum.

Gandan
Najważniejszy ośrodek buddyjski w Mongolii, zabytkowy klasztor.

Gobi
Najlepiej park narodowy Gobi-Gurwan-Sajchan (pustynia piaszczysta z wydmami) i Wielki Rezerwat Gobijski (wszelkie krajobrazy pustynne).

Gorchi-Tereldż
Park narodowy chroniący oryginalne ostańce skalne. W jego granicach są m. in. klasztor buddyjski i park dinozaurów przygotowany pod nadzorem paleontologów.

Kotlina Wielkich Jezior
Pustynno-stepowa kotlina z czterema jeziorami słodkowodnymi i trzema słonymi.

Karakorum
Kiedyś stolica największego ówczesnego imperium na świecie, teraz nawet nie kupa ruin, lecz cztery gigantyczne posągi żółwi. Ale i te rzeźbione głazy budzą podziw, jak stepowi koczownicy mogli wznieść coś tak wielkiego. To od razu wyjaśniamy; to nie robota Mongołów, lecz Chińczyków.

Mandzuszir chijd
Jeden z najważniejszych klasztorów buddyjskich w Mongolii, zniszczony przez komunistów, obecnie odbudowywany.

Step Mongolsko-Mandżurski
Malusieńki, o powierzchni niemalże dwa razy większej od Polski, we wschodniej części Mongolii. Można tu spotkać m. in. konia Przewalskiego i uszaka brunatnego.

Olchon
Dawna stolica Mongołów, z czasów, kiedy o Czyngiz-Chanie nikomu się nie śniło.

Ongijn Chijd
Klasztor, w którym kiedyś mieszkało tysiąc mnichów buddyjskich. Obecnie kilkunastu.

Onon-Baldż
Park narodowy chroniący rozlewiska Ononu z rzadkimi gatunkami ryb oraz tereny ważne dla kultury Buriatów.

Pomnik Czyngiz-Cahna
70 km na południowy wschód od stolicy, widoczny niemalże z jej przedmieści, bo jest gigantyczny. W cokole jest muzeum, w ogonie znajduje się winda wożąca turystów do tułowia, a w końskiej głowie jest platforma widokowa.

Tawan Bogd uul
Najwyższe góry Mongolii, Chujten ma 4374 metry. o góry na granicy Mongolii, Chin i Rosji, będące częścią Ałtaju Mongolskiego.

Ulgan Nuttlan
24-metrowy, niezwykle malowniczy wodospad na Orchonie.

Ułan Bator
Na przedmieściach w muzeum rekonstrukcja Srebrnego Drzewa z Karakorum. Niestety, chyba z wiszących na gałęziach węży nie płynie już wino, sake, miód pitny ani kumys, w centrum cenne i warte obejrzenia klasztory buddyjskie.

tego trzeba spróbować
Kumys - sfermentowane końskie mleko z małą ilością alkoholu.
Sute caj - herbata z mlekiem i dodatkiem masła i soli.
Baursak - mongolskie pączki, okrągłe lub kwadratowe, smażone tak jak nasze.
Borc - pocięte na wąskie paseczki, suszone mięso.
Buuz - pierogi z mięsem, podobne do analogicznych kaukaskich czy rosyjskich.
Kattama - odpowiednik naszych podpłomyków.
Chorchog - mięso gotowane z warzywami w kotle, do którego wkłada się rozpalone kamienie.
Chuuszuur - mięsne pierogi smażone, coś w rodzaju czebureków.
Masło z jaka - znacznie bardziej tłuste od krowiego, konsystencja przypominające ser

To trzeba zobaczyć
Naadam - festiwal mongolski między 11 a 13 lipca, czyli wyścigi konne, zapasy, strzelanie z łuku i wielka zabawa
Tradycyjna muzyka mongolska na dwustrunowych skrzypcach morin khuur z wyrzeźbioną głową konia,
Urtiin duu, czyli tzw. długie pieśni, ot, bardzo rozbudowane dumki.
Chumu - tzw. gwizdośpiew z wyd awaniem głosu z czego się da, nie tylko strun głosowych.
Zapasy mongolskie
Cam - tańce mnichów w maskach
Biyelgee - tradycyjny taniec, tańczony na... siedząco
Tsuur - to jest dopiero sztuka, równocześnie grac na flecie i śpiewać...
Khoomei - to jeszcze trudniejsze równocześnie trzeba burczeć i śpiewać
Polowanie z sokołami, a przynajmniej pokaz układania ptaków drapieżnych.


Mammalwatching
Myślałem, że tę nazwę wymyśliłem ja. Ale jednak nie.., Ssaków, i to rzadkich, jest sporo. Szczególnie dużo stepowych, że wspomnę pięć gatunków szczekuszek, osiem gatunków chomików, 10 gatunków myszoskoczków oraz zupełnie nieznanych z Polski dużych gatunków.

Konie, krowy, owce i spółka
Koń Przewalskiego - tylko kilka izolowanych i dobrze strzeżonych stad pasie się na mongolskich stepach. Według różnych źródeł, dzikich koni jest 50-150. To nie oryginalne stada, bo te zostały dawno wybite. To stada odtworzone ze sztuk sprowadzonych z angielskich ogrodów zoologicznych.
Kułan - jego angielska nazwa, mongolski dziki osioł mówi wszystko. To podgatunek onagera, czyli osła azjatyckiego.
Argali - największa dzika owca o największych rogach, tylko do oglądania, chroniona na wiele sposobów, a nasi celnicy szczególnie są wyczuleni m. in. na ten gatunek
Jak - bodaj największa krowa świata
Gazela mongolska - można polować
Dżejran - duża gazela, można na nią polować
Suhak - i pomyśleć, że ta garbonosa antylopa żyła kiedyś nad Bugiem...
Koziorożec syberyjski
Jak - częściej w hodowli, ale to ten sam jak
Baktrian - czyli wielbłąd dwugarbny. Są zarówno oswojone jak i dzikie.
Piżmowiec - niby jak sarna, ale kły jak tygrys szablozębny.
Wapiti - tak, to ten sam jeleń amerykański, tylko jego azjatycki podgatunek.
Sarna syberyjska - masywniejsza i jaśniejsza od naszej.

Drapieżne
Nie ma już tygrysa, lamparta, chausa, niedźwiedzia himalajskiego i cyjona
Pantera śnieżna - żyje w zachodniej Mongolii, głównie w górach. To dr4uga populacja (nawet tysiąc) po chińskiej.
Manul - zwany kotem stepowym. Podobny cokolwiek do żbika, ale znacznie bardziej puchaty.
Kot tybetański - kiedyś uważany za podgatunek żbika, można go z rzadka (bo to gatunek ginący) na południu kraju.
Korsak - lis który łazi po drzewach
Łasica górska - jaśniejsza od naszej
Niedźwiedź gobijski - podgatunek naszego miśka, spokrewniony z tybetańskim niedźwiedziem błękitnym. Żyje tylko na dwóch masywach górskich i jest rzeczywiście szaroniebieski.
Soból - właściciel jednego z najcenniejszych futer świata.
Rosomak - niby łasica, a potrafi spuścić wp*** niedźwiedziowi

Drobnica
Alaktaga - azjatycki skoczek pustynny
Myszoskoczek mongolski - jaki jest, można zobaczyć idąc do najbliższego sklepu zoologicznego
Myszoskok wielki - jak myszoskoczek, tyle że wielkości sporego szczura
Myszoskoczek karłowaty - jak sam nazwa wskazuje, mniejszy od innych.
Skoczek długouchy - ze względu na monstrualne wręcz uszy wygląda komicznie. Jest bardzo rzadki.
Chomik mongolski - jak to chomik
Chomik stepowy - gatunek chomika, ale karłowaty w porównaniu z innymi
Nornik ałtajski - taki jak nasze norniki
Nornik srebrny - jak wyżej
Leming Przewalskiego - jak inne lemingi, a lemingi są jak norniki.
Burunduk - taka pasiasta wiewiórka, tyle że bez puszystego ogona
Bobak - zwany też tarbaganem, taki stepowy świstak, łowny
Świstak szary - bliski kuzyn bobaka i świstaka.
Suseł ałaszański - jak to suseł
Suseł dahurski - jak to suseł
Suseł czerwonopoliczkowy - jak to suseł
Polatucha - latająca (no, szybująca) wiewiórka
Szczekuszka północna - miniaturowy zając o krótkich uszach i szczekający jak pies
Szczekuszka Hoffmanna - jak wyżej, tylko o wiele rzadsza
Jeż uszaty - jak zwykły jeż, tylko z uszami
Jeż dahurski - podobny do naszych.
A do tego środkowoazjatyckie podgatunki zwierzaków znanych i u nas

Birdwatching
Miłośnicy podglądania ptaków będą mieli tu raj, bo są tu ptaki zarówno wodne, leśne, jak i stepowe. Poniżej wymieniam tylko większe gatunki nie występujące w Polsce. Poza nimi jest większość żyjących u nas. Nie wymieniam ptasiej drobnicy, nawet endemicznej, bo jest jej od cholery i jeszcze więcej.
Wodne
Bocian czarnodzioby - bocian biały z czarnym dziobem.
Cyraneczka bajkalska - prawie tak kolorowa jak mandarynka.
Czapla białoskrzydła - tylko dlaczego ma czerwonobrązową szyję?
Ibis kasztanowaty - u nas czasem zaleci.
Kamieniuszka - kolorowa kaczka.
Mandarynka - w środowisku naturalnym, nie uciekinierka z hodowli.
Pelikan kędzierzawy - już na Węgrzech można go spotkać.
Sterniczka - kaczka z długim, sterczącym do góry ogonem.
Warzęcha - jak się paręnaście lat temu pojawiła jedna pod Chełmem, to była sensacją.
Gęś łabędzionosa - o dużym dziobie, bardziej stepowa niż wodna.
Gęś tybetańska - ładna, bo trzymana w hodowlach.
Łabędź czarnodzioby - najmniejszy łabędź.
Bielik wschodni - jaśniejszy od naszego, ale równie wielki.
Circus spilonotus - azjatycki i nowogwinejski gatunek błotniaka.
Żuraw białoszyi - bardzo rzadki
Żuraw syberyjski - biały
Żuraw białogłowy - rzadki
Żuraw japoński - biały z czarnym ogonem
Złotosłonka bengalska - jak na siewkę ma kolorowe upierzenie i charakterystyczny dziób, prosty, lekko zagięty na końcu.
Ibisodziób - szary z jaskrawoczerwonym dziobem i nogami.
Żwirowiec orientalny - bardziej kolorowy od naszego.
Mewa brązowogłowa - podobna do śmieszki, ale z brunatną głową.
Mewa mongolska - jak większość dużych mew, podobna do innych.
Mewa reliktowa - podobna do czarnogłowej.
Rybitwa krótkodzioba - żyje w połowie świata, a w Polsce niekoniecznie.
Zimorodek czarnogłowy - ale nie głowa się rzuca w oczy, lecz gigantyczny czerwony dziób

Stepowe
Drop - niestety, w Polsce wyginął. Najcięższy ptak latający
Hubara - trochę mniejszy kuzyn dropia
Hubara arabska - ciemniejsza od powyższej kuzynki
Strepet - najmniejszy drop
Kuropatwa dahurska
Uszak brunatny - coś pośredniego między bażantem a pawiem.
Przepiórka japońska - znana z polskich hodowli.
Kurhannik - stepowy drapieżnik.
Buteo hemilasius - kuzyn powyższego.
Orzeł stepowy - często wykorzystywany w sokolnictwie ze względu na łagodność wobec ludzi.
Orzeł cesarski - nieco mniejszy od przedniego, łatwy do rozpoznania dzięki jasnej głowie i szyi oraz białym plamom na skrzydłach
Sokół amurski - ładnie ubarwiony, łupkowoszary.
Sokół berberyjski - jak inne sokoły.
Żuraw stepowy - owszem, stepowy, ale łazi nie dalej niż 1,5 km od wody.
Pustynnik - długoogoniasta kuropatwa, mająca na piersi pióra nasiąkające wodą jak gąbka. Dzięki temu ptaki transportują ją młodym do gniazda.
Sowa śnieżna - to sowa Harrego Pottera.

Leśne
Pernis ptilorhynchus - kuzyn żyjącego i u nas pszczołojada.
Krogulec turkiestański - podobny do naszego.
Jastrząb japoński - ciemniejszy od naszego.
Głuszec czarnodzioby - od naszego rożni się białymi końcami piór na skrzydłach.
Pardwa mszarna - na zimę robi się biała.
Gołąb żółtooki - jak sama nazwa wskazuje.
Turkawka wschodnia - trochę większa od naszej.
Kukułka orientalna - podobna do naszej.
Syczek indyjski - gatunek niedużej sowy.
Sowa jarzębata - niby sowa, ale ubarwiona jak jastrząb.
Lelek indyjski - podobnie jak inne lelki niemal niemożliwy do zauważenia.

Górskie
Orłosęp brodaty - już w Alpach można go spotkać
Sęp himalajski - drapieżnik o największej rozpiętości skrzydeł, ponad 3 metry.
Ułar ałtajski - taka duża kuropatwa.
Góropatwa azjatycka - kiedyś zwana kuropatwą górską.
Pucrasia macrolopha - ładnie ubarwiony gatunek bażanta.
Uszak siwy - szary z czerwoną głową i białymi "uszami".
Gołąb górski - podobny do skalnego, czyli dzikiego gołębia z naszych miast.

Wędkarstwo
To raj dla moczykijów. Największe i najwaleczniejsze ryby są tu! Wystarczą dwa gatunki, tajmień i kaługa. Tajmień to jeden z największych łososi, nieco większy od słynnej dunajskiej i popradzkiej głowacicy. U nas można się na nią zasadzać tylko na sztuczną muchę i można złowić tylko jedna w tygodniu, a na większego tajmienia – zawsze i na cokolwiek (na razie). Ale uwaga: trzeba się spieszyć, bo Chiny już uznały tajmienia za gatunek zagrożony, to i Mongolia też może.
Ale to nic w porównaniu z kaługą. To obok prawie już wytępionej bieługi największy jesiotr na świecie. A jak jesiotr, to wiadomo, że go zaciąć to już sztuka, bo to ryby piekielnie ostrożne. A wyciągnąć – to jeszcze większa sztuka. Zgoda, tych największych, sześciometrowej długości i ponad tonowej masy może nie spotkamy (chociaż kto wie...), ale i mniejsza (tak z kwintal...) sztuka da popalić, że hej.
A jak ktoś nie lubi tak wielkich sztuk, to są mniejsze, żmijogłowy, tołpygi, auchy, bambuzy, wierzchoglądy, kosatki, jesiotry amurskie i sachalińskie, lipienie syberyjskie, sumy amurskie, żabogłowacze, głowacze, kiełbie Sołdatowa, że nie wspomnę o żyjących i u nas gatunkach.

Kajakarstwo
Każdego rodzaju. Można pływać po jeziorach, spływać potężnymi rzekami i uprawiać kajakarstwo górskie na ałtajskich potokach.

Wspinaczki
Szczyty Ałtaju Mongolskiego sięgają pięciu kilometrów, więc jest gdzie poszaleć.

Turystyka piesza
Przy mongolskich przestrzeniach można iść, iść, iść, iść... I przez parę dni nie zobaczyć żadnego człowieka.

Wuteka czyli wypoczynkowa turystyka konna
Bardziej polecana od pieszej, bo bezpieczniejsza. Brak ludzi może bowiem być niebezpieczny, gdy się coś stanie.

Historia Mongolii
Krótko: z mongolskich stepów wywodzi się kilka plemion, które nie raz zatrzęsły światem. Xiongnu zniszczyli Chiny dynastii Han, Hunowie spustoszyli Europę, Awarowie i Węgrzy spustoszyli pół Europy, Turcy przez kilka wieków trzęśli połową Europy, Azji i Afryki, a Mongołowie mieli pod swoim butem całą Azję i pół Europy. Jako jedyni obcy (bo Mandżurowie to w zasadzie Chińczycy) władali całymi Chinami. A wszystko to zasługa jednego człowieka, Temudżyna, który zjednoczył plemiona mongolskich stepów i utworzył imperium obejmujące pół Azji. Nie przyszło mu to łatwo. Wodzem (czyngiz-chanem) podrzędnego plemienia Mongołów, którym został w wieku ok. 30 lat. Nie bardzo wiadomo, co się działo przez dwadzieścia następnych lat. Na pewno kilka lat spędził w niewoli u Dżurdżenów. Dopiero w pierwszych latach XIII wieku podbił silniejszych do niedawna Kereitów, Merkitów, Tatarów, Najmanów i innych. Trwało to pięć lat. Przez parę następnych lat podbijał pozostałe plemiona stepowe. Potem podbił centralną Azję z potężnym Chorezmem oraz północne Chiny. Zmarł w 1226 roku podczas oblężenia stolicy jednego z chińskich państewek.
Ciekawe, że jego następcą został dopiero trzeci, a nie najstarszy syn. Dżoczi najprawdopodobniej nie był synem Temudżyna, lecz wodza Merkitów Czilgera, który porwał Börte, żonę Temudżyna. Ten wszakże uznał Dżocziego za swojego syna za namową swojej matki Höelün, Merkitki zresztą. Dżoczi i drugi syn, Czagataj, serdecznie się nienawidzili. Obaj, aby tron nie dostał się drugiemu, zgodzili się, by następcą Temudżyna został trzeci syn, Ugedej. Był on opanowany w przeciwieństwie do porywczych starszych braci i bardzo inteligentny. Znany był także z niepohamowanego wręcz opilstwa. Już ojciec, Temudżyn, rozkazał Ugedejowi, by ograniczał chlanie do określonej liczby dzbanów. Po jego śmierci tej liczby pilnie strzegł starszy brat Ugedeja Czagataj (Dżoczi zmarł jeszcze za życia Temudżyna). Ale od czego inteligencja Ugedeja; pił tyle, ile mu zezwolił Czagataj, tyle że dzbany były większe... To wszakże nic w porównaniu z najmłodszym Tołujem. Ten był tak wyniszczony alkoholem, że zmarł w wieku 42 lat.
Temudżyn nie lubił się przemęczać. Podzielił imperium na 4 części, ułusy, bo tylu miał synów. I każdy rządził u siebie, uznając zwierzchnią władzę ojca jako wielkiego chana, a potem Ugedeja. Dżoczi dostał podbitą Europę, północny Kazachstan i zachodnią Syberię, Czagataj poradziecką Azję Środkową, a Tołuj Persję, Afganistan i część Indii. Ugedej miał natomiast Mongolię, Syberię i Chiny, no i oczywiście władzę zwierzchnią nad całością.
Syn Ugedeja, Gujuk, został wielkim chanem przez przypadek. Ugedej raczej widział na tym stanowisku swego wnuka Szimerona. Ale obrotna żona Ugedeja i matka Gujuka Toregene, kolejna Merkitka, została regentką i przewróciła do góry nogami mongolski dwór.
I następcę Gujuka, syna Tołuja Mongke, do władzy też wyniosła matka, Sorkaktani-beki. Dopiero jego brat Kubiłaj zdobył tron bez knowań kobiet na dworze chana...
Podboje trwały niezależnie od intryg na chańskim dworze. Ugedej , który założył stałą stolicę, Karakorum (dotąd wielki chan urzędował w jurcie i koczował, jak reszta ludu), podbił Iran i Ruś. Planował usadowić się na Węgrzech, by mieć stamtąd dobrą bazę wypadową na Rzym i Bizancjum, ale zmarł. Gujuk panował dwa lata i nie zdążył niczego podbić. Mongke kontynuował podboje w Chinach i zajął Mezopotamię.
Kubiłaj podbił całe Chiny i tam został jako nowy cesarz. Chciał podbić Japonię, ale połamał sobie na niej zęby, bo gwałtowny tajfun zniszczył flotę atakującą wyspy. Jego następcy byli coraz mniej wielkimi chanami a coraz bardziej cesarzami, ale Chińczycy nie cierpieli stepowych dzikusów i w końcu wypędzili ich. Mongolia bez Chin mocno podupadła, bo jej zachodnie ułusy się usamodzielniły albo zostały rozbite.
W końcu rozpadła na organizacje plemienne słaba Mongolia uległa Chinom i była ich prowincją aż do rewolucji 1912 roku. Wtedy to Rosja ogłosiła, że przejmuje Mongolię, zostawiając Chinom tylko okrawki. Pod władzą rosyjską kraj pozostawał osiemdziesiąt lat. Najpierw jako prowincja, potem, od zwycięstwa rewolucji radzieckiej, jako jedno z trzech państw socjalistycznych (trzecia była Tuwa, po wojnie bezceremonialnie włączona do ZSRR), de facto podległe ZSRR. Po upadku systemu radzieckiego Mongolia nie ożyła, bo była zbyt uzależniona od radzieckiej pomocy, która się skończyła. Ale powoli odbijała od dna. I dziś jest bardzo prężną (choć małą) gospodarką z ogromnymi perspektywami. Ma bowiem ogromne złoża węgla, złota, uranu i miedzi oraz wielu rzadkich surowców, niezbędnych w nowych technologiach. I na to wszystko jest nieograniczony rynek zbytu w sąsiednich Chinach. Rosja w mongolskich planach się nie liczy.

Związki z Polską
Silne, choć krótkotrwałe.
Przez atakujących Europę Mongołów zostaliśmy potraktowani per noga. Główne siły dowodzone przez samego Batu, syna najstarszego syna Czyngiz-Chana poszły na Węgry. Atak na Polskę, ;prowadzony przez Bajdara, syna Czagataja, drugiego syna Temudżyna, był jedynie prewencyjny, by związać siły nasze, czeskie i niemieckie, aby nie przyszły Węgrom na pomoc. Udało się, na Legnickim Polu siły polskie wraz z posiłkami czeskimi, niemieckimi i zakonnymi (Joannici i Templariusze) zostały wyrżnięte i Bajdar mógł z czystym sumieniem dołączyć do Batu. Nie na wiele się to zdało, bo gdy stanęli pod murami Trogiru, gdzie ukrył się węgierski król Bela IV, nagle z Karakorum przybył kurier: Wielki chan Ugedej nie żyje! No to wszyscy w te pędy do Karakorum! Batu nie miał szans na najwyższy stołek; był synem Dżocziego, którego biologicznym ojcem nie był Temudżyn. Ale mieli szansę inni, którzy zostali mu przydzieleni przez wielkiego chana Ugedeja, a którzy mu dokuczali, że jest z nieprawego łożą, aż Batu się wk*** i wyp*** wszystkich z powrotem do Mongolii. I teraz Batu miał stracha, że jak ktoś z nich zostanie wielkim chanem, to może mu dać popalić. Poza tym wśród tych, co pozostali, był jego przyjaciel Mongke, syn Tołuja, najmłodszego syna Temudżyna, który miał szansę na tytuł (i który potem wielkim chanem został). Lepiej szybko wracać i zadbać o własną d***. I rzeczywiście, wielkim chanem został jeden z wyp*** z armii, Gujuk. Batu wolał się teraz trzymać z daleka od stolicy, więc miał oko na Europę, zwłaszcza na niebezpiecznie potężniejącego księcia halickiego Daniela, który przeniósł się do Chełma, a zarz potem dostał od papieża koronę królewską. W stronę Polski kierował wszakże tylko swoich namiestników, bo Gujuk chciał się zemścić i wolał zabezpieczyć zachodnie rubieże. Może inaczej potoczyłyby się losy Polski, gdyby Gujuk żył dłużej. Batu zebrał bowiem wszystkich swoich poddanych i ruszył na Gujuka, lecz ten zmarł, a następnym wielkim chanem, został dzięki wsparciu Batu, jego przyjaciel Mongke, który w podzięce za wsparcie dał mu wolną rękę w europejskich sprawach.
Kiedy Czyngiz-Chan opanował całą centralną Azję i posuwał się na zachód i południe, europejscy władcy widzieli w potężnych Mongołach przeciwwagę dla wciąż niebezpiecznych Arabów. Okazało się wszakże, że Mongołowie traktują Europę podobnie jak kalifaty arabskie; jako tereny do podbicia. Ale pogadać spróbować można. Jednym z dwóch pierwszych posłów do wielkiego chana był Benedykt Polak, franciszkanin z Wrocławia. Jego towarzyszem był uczeń św. Franciszka z Asyżu Jan di Pianio Carpini. Przybyli do Karakorum w 1245 roku, niemalże na ogonach wojsk Batu, tuż przed intronizacją Gujuka, trzeciego wielkiego chana. Ich namowy do wspólnej walki z Arabami były bezskuteczne: niech papież i inni władcy złożą wielkiemu chanowi hołd, to wtedy możemy rozmawiać.
Mongołowie już za Mongkego zajęli się Chinami i tam wsiąkli, a Batu, siedząc w Saraju nad Wołgą, wolał Europę, czyli Ruś, Polskę i Węgry. Był wszakże zbyt słaby, by zaatakować wciąż silne Węgry, Ruś miał w garści, wiernie mu służył sam pogromca Krzyżaków Aleksander Newski, więc została mu Polska, gdzie Bolesław Wstydliwy i Konrad Mazowiecki, a potem ich następcy wzajemnie wyrywali sobie mitrę księcia krakowskiego. Od 1241 roku przez ponad ponad sto lat Mongołowie i ich poddani na Polskę najeżdżali kilkadziesiąt razy.
Potem wspieraliśmy się. Wojska polskie wspomagały w bitwie nad Worsklą obalonego Tochtamysza chcącego powrócić na tron chana Złotej Ordy (założonej przez Batu). Dostaliśmy lanie. Pod Grunwaldem po naszej stronie walczyło nawet 3 tysiące Mongołów. Dowodzący nimi obalony chan Złotej Ordy Dżalal al-Din po zwycięstwie wrócił w glorii sławy i obalił uzurpatora. I w zasadzie na tym możemy zakończyć, bo Złota Orda w XV wieku była już w zasadzie nie mongolskim, lecz odrębnym bytem. A właściwa Mongolia była już częścią Chin aż do 1918 roku. W tym czasie przez Mongolię przejeżdżało wieku Polaków, ale ich celem zawsze były Chiny, a oni sami byli przedstawicielami Rosji. Po powstaniach wielu zesłanych Polaków uciekało z Syberii przez Mongolię. W zasadzie pierwszym znanym w Mongolii Polakiem był prof. Władysław Kotwicz ze Lwowa, który na początku XX wieku organizował w Mongolii przedstawicielstwa firm rosyjskich. Prof. Leonard Jaczewski odkrył kilka lodowców mongolskich i opisał tamtejsze zjawiska wulkaniczne. W tym okresie wielu polskich naukowców badało Mongolię. Zresztą generał Nikołaj Przewalski, odkrywca konia swojego imienia, podobno także był Polakiem. Polskie fabryki na mongolskie zamówienie wykonały na przełomie XIX i XX wieku wiele burchanów, czyli posągów lamajskich. Polak Aleksander Wołłosowicz organizował w odrodzonej Mongolii służby celne. Kiedy niemiecki baron w służbie rosyjskiej Roman Unger von Sternberg po rewolucji październikowej zwiał z wojskiem do Mongolii i tam w 1921 roku ogłosił się reinkarnacją Czyngiz-Chana, w jego otoczeniu byli Polacy, w tym znany pisarz Ferdynand Ossendowski (tak znienawidzony przez wadze radzieckie, że gdy zmarł w 1945 roku, NKWD kazało rozkopać jego grób, by się przekonać, czy aby na pewno nie żyje).
Po wojnie oba kraje były w radzieckiej strefie, stąd liczne kontakty. Wielu polskich naukowców, szczególnie paleontologów i geografów, prowadziło badania w Mongolii. Polska budowała mongolski przemysł, zwłaszcza budowlany. Mongołowi z kolei przybywali do Polski na szkolenia. W 1974 roku w Ułan Bator stanął pomnik Kopernika. Dziś w Mongolii mieszka ok. 500 Polaków, a Bilguun Ariunbaatar jest jednym z najbardziej znanych polskich jajcarzy. Misheel Jargalsajkhan, grająca w "Rodzinie zastępczej" poszła poważniejszą drogą, nie jest celebrytką, lecz studentką medycyny.

Awatar użytkownika
Comen
Ekipa Forum
Ekipa Forum
Posty: 4976
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37
Lokalizacja: Kraków

Re: Mongolia

Post autor: Comen » 1 gru 2013, o 15:27

Właśnie Mongolia, kraj tak z 3 razy większy od Polski, ale jakoś zawsze kojarzył mi się tak jako monotonny step, plus ewentualnie trochę pustynnych gór. Jednak z relacji osób które tam pojechały wynikało, że wcale nie jest tam nudno a krajobrazy sprawiają turystom spore niespodzianki
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Gollum
Najlepsza relacja zagraniczna 2016
Najlepsza relacja zagraniczna 2016
Posty: 1084
Rejestracja: 28 lip 2012, o 09:23
Lokalizacja: Lublin

Re: Mongolia

Post autor: Gollum » 1 gru 2013, o 16:23

I mnie tam ciągnie. Tylko ten czas...

zosia

Mongolia

Post autor: zosia » 18 cze 2015, o 23:16

Witam Cie Gollum,
W drodze z Pekinu do Moskwy (trasa transmongolska) spedzimy kilka dni (4-5) w UB i okolicy.
Sporo z zabawnie przedstawiles napisales o tym kraju. Czy mozesz dac kilka wskazowek praktycznych jak najlepiej podrozowac majac w sumie malo czasu do dyspozycji. Czy trzeba przed wyjazdem zarezerwowac 4x4 z kierowca, czy mozna to zrobic na miejscu? Co zwiedzac? Gobi nie wchodzi w gre, za daleko.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Gollum
Najlepsza relacja zagraniczna 2016
Najlepsza relacja zagraniczna 2016
Posty: 1084
Rejestracja: 28 lip 2012, o 09:23
Lokalizacja: Lublin

Mongolia

Post autor: Gollum » 19 cze 2015, o 00:18

No i tu jest zagwozdka; ja wychodzę z założenia, że lepiej mieć wszstko zaplanowane i zamówione wcześniej. Jest jednak wielu przedstawicieli szkoły, że można wszystko załatwić na miejscu. Będąc w Gruzji przekonałem się, że moja koncepcja bierze w łeb, bo na miejscu okazało się, że jest inny sposób, dzięki któremu zobaczyłem więcej.
Co zobaczyć - to kwestia indywidualna, co się komu podoba. Mnie np. absolutnie nie interesują jaskinie, a dla wielu to one są gwoździem programu.
Krótko mówiąc: nie chcę robić za eksperta od Mongolii, bo jestem w tym temacie jedynie gawędziarzem teoretykiem, a nie praktykiem; popytaj tych, którzy tam byli. Ja nie byłem. Jak sądzę, masz trochę czasu, więc popytaj. Nie podejrzewam, by odmówili. Ja tym samym zdobywałem wiedzę m. in. na temat Madery i Krymu i się nie zawiodłem, a wręcz przeciwnie

robert_83

Mongolia

Post autor: robert_83 » 7 gru 2015, o 21:36

wybieram się od dłuższego czasu i jakoś nie mogę się zebrać.. myślę że w następnym roku na pewno wypali

Awatar użytkownika
@beskid
Inicjator Forum
Inicjator Forum
Posty: 8173
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Mongolia

Post autor: @beskid » 7 gru 2015, o 21:39

Jakim transportem? <mysli>

robert_83

Mongolia

Post autor: robert_83 » 19 lut 2016, o 10:42

póki co jeszcze nie sprawdzałem żadnych opcji jeśli chodzi o transport, chociaż ostatnio trafiłem na studenta, który wybrał się w tamte rejony, a nawet dużo dalej, na stopa i powiem szczerze, że trochę mnie tym zainspirował, zrobił obszerną fotorelację ze swojej podróży na fb, która wygląda jak "Przygoda życia", nie wiem czy bym się na takie coś odważył, ale od dłuższego czasu chodzi mi to po głowie, tylko na taką wyprawę trzeba wygospodarować naprawdę dużo czasu, a z tym jest zawsze największy problem

Awatar użytkownika
Wiolcia
Fan turystyki
Fan turystyki
Posty: 147
Rejestracja: 24 paź 2014, o 14:52

Mongolia

Post autor: Wiolcia » 19 lut 2016, o 23:02

Z tego, co się kiedyś orientowałam, trudno trafić na promocje lotnicze na tym kierunku. Za to ciekawą alternatywą jest kolej transsyberyjska, choć na sam dojazd trzeba zarezerwować parę dni. Ale jak się tam będę wybierać, to właśnie tak.

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: i 11 gości