Piłka nożna

Nie tylko o turystyce. Inne tematy.
Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Piłka nożna

Post autor: Abderyta » 15 paź 2010, o 23:10

Proponuję mało ambitną zabawę w zwierzenia, w jaki sposób zakochaliście się (jeśli, rzecz jasna, w ogóle miało to miejsce) w klubie piłkarskim. Rzecz jest o tyle interesująca, że jacyś naukowcy (nie pamiętam, skąd) przeprowadzili badania, z których wynikało, że mężczyźni są bardziej wierni (w sensie uczuć) klubom piłkarskim, niż kobietom.

Oto moja, niezbyt pasjonująca historia, przedstawiona w sposób asynchroniczny.

Rok 2010. Czytam w serwisie Zczuba.pl, że cztery lata temu FC St. Pauli zorganizowało alternatywne mistrzostwa świata, na które zaproszono m.in. nieoficjalną reprezentację Tybetu. Ktoś, kto w dzisiejszych czasach ma w d...., czy wkurzy potężne Chiny, zasługuje na mój najwyższy szacunek. Do tego fakt, że temu klubowi kibicuje lewicowa bohema sprawia, że nie mogłem się nie zakochać.

1994. Skazany na pożarcie Milan w finale Ligi Mistrzów rozbija wielką Barcelonę 4:0. Jestem pod ogromnym wrażeniem inteligentnej gry Rossonerich.

1993. Juventus w Pucharze UEFA miażdży rywala za rywalem (w finale 3:1 i 3:0 z Borussią Dortmund), a gra Roberto Baggio jest najwyższym rodzajem poezji, jaką w życiu widziałem.

1988-89. Przeważająca większość kolegów z klasy w podstawówce kibicuje GKS-owi Katowice, więc w ten sposób wybieram swój pierwszy klub. W międzyczasie, jako ekstremalnie głupi dzieciak, zmieniam obiekty uczuć jak rękawiczki (Ruch Chorzów, Górnik Zabrze, Zagłębie Sosnowiec, Szombierki Bytom), lecz od ostatniej kolejki sezonu 1991-92 aż do dziś z polskich drużyn kocham tylko GieKSę!

Zapraszam do zwierzeń, szczególnie Administratora, gdyż ciekaw jestem, jak zaczęło się Jego uczucie do pewnego klubu piłkarskiego.

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 19 paź 2010, o 10:07

Tłumaczenie poprosimy jeszcze:)

Awatar użytkownika
Yoana
Mentor
Posty: 1704
Rejestracja: 21 wrz 2010, o 22:16
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: Yoana » 19 paź 2010, o 22:51

Ja od razu się przyznaję...ten temat jest dla mnie obcy.... ;-)
"Świat jest wspaniałą książką, z której Ci, co nigdy nie oddalili się od domu, przeczytali tylko jedną stronę."
Jesteśmy również tutaj:
Obrazek

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 20 paź 2010, o 23:47

Juventus i Legia to wieczna przyjaźń.

PS. Czy istnieje coś takiego jak turystyka futbolowa? Czy wiadomo Wam, by ludziska jeździli po świecie, by chodzić na mecze najsłynniejszych drużyn piłkarskich globu?
"Oryginalność jest jedyną rzeczą, której użyteczności nie mogą pojąć nieoryginalne umysły” <John Stuart Mill, "O wolności">

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 21 paź 2010, o 09:44

Abderyta pisze:Czy istnieje coś takiego jak turystyka futbolowa? Czy wiadomo Wam, by ludziska jeździli po świecie, by chodzić na mecze najsłynniejszych drużyn piłkarskich globu?
Osobiście nie spotkałem się z tym typem wyjazdów.
Abderyto, możesz zatem rozpocząć nowy rozdział w turystyce;-)

Paola

Post autor: Paola » 28 paź 2010, o 23:22

A to ja skomentuję tylko, że pamiętam ten mecz Legia - Widzew. Wygrywali 2:0, a potem Widzew dał czadu i strzelili 3 bramki. Szok!!
Ten mecz w Lidze Mistrzów to był z Panathinaikosem? 1/4 finału?
Się oglądało kiedyś piłeczkę oj się oglądało...

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 29 paź 2010, o 01:05

Tak, w ćwierćfinale Legia oberwała wtedy od Panathinaikosu.

Zachęcam do oglądania piłki na bieżąco. Na przykład już w najbliższą sobotę o 20:45 hit ligi włoskiej: MILAN - JUVENTUS, czyli moje dwie ukochane drużyny. Jedną Warkę Strong wypiję (w pierwszej połowie) za gospodarzy, drugą (po przerwie) za gości.

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 30 paź 2010, o 09:19

Kolego Moderatorze,
dlaczego niektóre flagi piłkarskiego klubu FC Sankt Pauli przedstawiają białą czaszkę+kości na czarnym tle?
Czyżby mieli kogoś na sumieniu?
Może jakiegoś lokalnego fana Hamburgera SV?

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 30 paź 2010, o 09:52

Kolego Administratorze, bardzo się cieszę, że podjąłeś ten temat.

Otóż w latach osiemdziesiątych w okolicach Reeperbahn (zwanej najbardziej grzeszną ulicą Hamburga) zaczęła powstawać tzw. scena alternatywna, która piłkarskie mecze na pobliskim Millerntorn zaczęła wykorzystywać do własnych happeningów. W portowej dzielnicy pojawiło się coraz więcej punkowców, za sprawą których z drużyną zaczęto kojarzyć piracką flagę.

Nowy, nieoficjalny herb został chętnie przyswojony, ponieważ filozofią klubu jest przyciąganie wszystkiego, co inne, oryginalne. Od tamtej pory St. Pauli nosi przydomek "Piraten der Liga".

Każda inna drużyna świata traktuje swe emblematy śmiertelnie serio, a St. Pauli udowadnia, że w nas wszystkich drzemie małe dziecko, które uwielbia zabawę, tylko tak wielu z nas wypiera je ze świadomości, starając się za wszelką cenę być superhiperdorosłymi, bo tak w dzisiejszych czasach wypada.

Wyjątkowość Piratów polega na kwestionowaniu norm uznawanych za sztuczne i przesadzone. Nie musisz chodzić w garniturze i być standardowo ostrzyżonym i ogolonym, aby być pożytecznym dla społeczeństwa. Zarośnięty punk czy inny hipis może być tak samo wartościowy pomimo alternatywnego (wobec dominującego) stylu życia.

I to jest prawdziwa wielkość tego klubu. Jego filozofia. Dodam, filozofia lewicowo-liberalna, która w moim najgłębszym i szczerym przekonaniu jest najbliższa ideałowi stosunków społecznych.

A co do podejrzenia o przemoc, to St. Pauli jako pierwszy klub piłkarski w Niemczech rozpoczął walkę ze stadionowym chuligaństwem. Zobacz sobie, jak wyglądają kibice St. Pauli. Są to przede wszystkim kobiety (przy stadionie funkcjonuje przedszkole, gdzie na czas meczu można zostawić dziecko) i długowłosi lub po prostu zarośnięci faceci. Dżentelmenów łysych, czyli naczelnych miłośników awantur, prawie w ogóle tam nie ma.

Zachęcam do kibicowania FC St. Pauli, ponieważ to jest coś więcej niż klub. To sposób życia.

PS. Czy wygrywasz, czy nie ... ST. PAULI! ST. PAULI! ST. PAULI!

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 30 paź 2010, o 17:25

Abderyta pisze:Zachęcam do kibicowania FC St. Pauli, ponieważ to jest coś więcej niż klub.
Nie dziękuję, wolę Eintracht Trier;-)

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 1 lis 2010, o 11:20

Wiesz o tym, że jest polski fanklub FC Sankt Pauli?
Chyba w Toruniu.
Nie wiem, czy nadal funkcjonuje...

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 4 lis 2010, o 16:59

Słyszałem o polskim fanklubie Piratów. Jest strona internetowa (w jakiejś innej niż st.pauli domenie), ale nie mam zielonego pojęcia, w którym mieście to to funkcjonuje.
"Oryginalność jest jedyną rzeczą, której użyteczności nie mogą pojąć nieoryginalne umysły” <John Stuart Mill, "O wolności">

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 4 lis 2010, o 21:32

Abderyta pisze:Jest strona internetowa (w jakiejś innej niż st.pauli domenie)
Zobacz tutaj, coś dla Ciebie:

http://www.stpauli-forum.de/index.php

Awatar użytkownika
Yoana
Mentor
Posty: 1704
Rejestracja: 21 wrz 2010, o 22:16
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: Yoana » 5 lis 2010, o 13:40

Dla wszystkich miłośników piłki nożnej... niebawem będzie można skorzystać z usług biura podróży i wybrać się na wyprawę szlakiem określonych klubów piłkarskich, bądź też mistrzostw... :) Po Euro 2012 napewno wzrośnie liczba ofert dotyczących wyjazdów z tym własnie motywem...
"Świat jest wspaniałą książką, z której Ci, co nigdy nie oddalili się od domu, przeczytali tylko jedną stronę."
Jesteśmy również tutaj:
Obrazek

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 30 lis 2010, o 11:02

Żeby nie było, że aż tak wielki ze mnie grafoman, poniżej wklejam najsmaczniejsze, cudze, cytaciory dotyczące wczorajszego meczu nad meczami.

• „CR7 (znany wcześniej jako CR9, jeszcze wcześniej jako CR7, a jeszcze jeszcze wcześniej zdaniem wielu jako CR666) potrafi przewrócić się nawet po starciu z frontem wyjątkowo niskiego ciśnienia”.

• „Wszyscy Katalończycy nazywanie są w Hiszpanii ''Los Polacos'' czyli właśnie Polackami. Nie dlatego jednak, że nie mogą wygrać Eurowizji, lubią bigos czy nie są w stanie dośrodkować bez strącania jakiegokolwiek satelity komunikacyjnego, ale dlatego, że język kataloński jest dla całej reszty mieszkańców kraju paelli, Fernando Alonso i Penelope Cruz równie niezrozumiały co polski”.

• „Jurek Dudek nie docenia chyba swoich wpływów w Realu. Mógłby tak podbiec do Casillasa i powiedzieć, że Mourinho kazał mu dostać czerwoną kartkę. Wtedy to by się zrobił polski akcent!”.

• „Nawet jeśli na boisku nic się nie dzieje, to jest to niedzianie się tak intensywne, że przeciętny polski piłkarz po pięciu minutach takiego niedziania się poprosiłby o zmianę”.

• „Busquets postanowił ostatecznie upokorzyć rywala. Widząc stojącego przed bramką Casillasa strzela z połowy boiska. Piłka leci minimalnie nad poprzeczką. Gdyby to wpadło, samoocena Casillasa prawdopodobnie spadłaby do poziomy przeciętnego glonorosta”.

• „To, w jakim tempie poruszają się zawodnicy po przeszło osiemdziesięciu minutach meczu przeczy fizyce. A na pewno fizjologii. Przynajmniej takiej, jak rozumieją ją w pewnej lidze od morza aż do Tatr”.

• „Koniec meczu. Jose Mourinho schodzi do szatni z miną, która idealnie nadawałaby się na reklamę musztardy”.
"Oryginalność jest jedyną rzeczą, której użyteczności nie mogą pojąć nieoryginalne umysły” <John Stuart Mill, "O wolności">

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 30 lis 2010, o 18:42

Na wstępie, nudziarski wtręt osobisty, wszak grafomaństwo zobowiązuje. Otóż bieżący sezon piłkarski jest dziewiętnastym, który świadomie śledzę i – mniej lub bardziej udanie – analizuję, lecz jeszcze nigdy nie widziałem meczu, w którym drużyna nie dość, że wreszcie dotknęła nie istniejącego ponoć ideału, to na dodatek złapała go za fraki, powaliła na łopatki, po czym sama zajęła jego miejsce.

Wczoraj na Camp Nou przyjechał zespół, który od dwóch lat w każdej sekundzie wprost dyszy z żądzy detronizacji Barcelony z hiszpańskiego tronu. Nic tam, że dyszy, pewnie nie on jeden. Ale tylko on posiada więcej tytułów mistrzowskich, tylko on w jednym sezonie ligi hiszpańskiej zdobył więcej punktów i bramek, a ponadto najwięcej razy zdobywał Puchar Mistrzów, więc dyszeć miał największe prawo. Co więcej, przyjechał z trenerem, który w każdej sekundzie nie dość, że dyszy, to jeszcze omal nie eksploduje z żądzy zdobywania kolejnych trofeów i pobijania kolejnych rekordów. Nic tam, że dyszy i omal nie eksploduje, pewnie nie on jeden. Ale spośród wszystkich trenerów świata tylko on wypracował nieprawdopodobny dorobek ponad dwóch zdobytych trofeów na sezon, jest jednym z trzech trenerów w historii, którzy zdobywali Puchar Mistrzów z dwoma różnymi klubami, a także to właśnie on w zeszłym sezonie zdetronizował wielką Barcelonę w Lidze Mistrzów, tak więc dyszeć i omal nie eksplodować miał największe prawo.

A jednak ponieśli największą klęskę - zespół ex aequo największą w historii występów na Camp Nou, trener największą w swojej karierze. Pal licho wynik, już nie raz widywałem rozgromioną drużynę, która nie zasłużyła na wysoką porażkę. Ale w tym przypadku Real powinien się cieszyć, że wyjechał z Barcelony z bagażem tylko pięciu bramek. Na dowód powyższej tezy, garstka statystyk, zerżnięta z Gazety Wyborczej:

- „Gracze Barcelony przez całe spotkanie mieli 684 próby podań, z czego 608 było udanych. Oznacza to, że mistrzowie Hiszpanii mieli 89-procentową skuteczność w tym elemencie gry. Dla porównania gracze Realu podali skutecznie do partnera zaledwie 224 razy, a próbowali 331 razy.

- Piłkarze Barcelony posiadali piłkę przez 67 procent czasu gry, a więc ponad dwukrotnie dłużej niż rywale (33 procent).

- Barcelona przodowała też w ofensywie. Z piętnastu strzałów sześć trafiło w bramkę, a pięć zatrzymało się dopiero w siatce. Piłkarze Jose Mourinho uderzali zaledwie pięciokrotnie, tylko dwukrotnie zmuszając do interwencji Victora Valdesa”.

Pisząc językiem boksu – Real to znokautowany pięściarz. Pisząc językiem Napoleona Bonaparte – Real to francuska armia pod Waterloo. Pisząc językiem rozumu – Real to Platforma Obywatelska lub Prawo i Sprawiedliwość.

Ktoś nie wierzy? Klęska to przede wszystkim stan umysłu pokonanego podczas i po walce. Zaglądnijmy więc do rozległego jak stepy akermańskie umysłu pana Mourinho. Przy stanie 0:2 ściąga z boiska kreatywnego Ozila i wstawia w jego miejsce dużo bardziej defensywnego Diarrę. Przy stanie 0:4 zmienia często atakującego obrońcę Marcelo na Arbeloę, który boi się przekraczać linię środkową. „De Speszyl Łan”, który w każdym meczu gra ponoć o zwycięstwo, bronił jakiegokolwiek wyniku, byleby jego gracze nie stracili jeszcze jednej bramki więcej.

Ale, jak powiada prof. Kaute, hola, hola! Emocje, jak zwykle, mącą mi trzeźwość osądu. Jose to przecież wytrawny szachista, który przewiduje dwadzieścia, a nie tylko jeden ruch do przodu. Na pewno porażka 0:5 została przezeń zaplanowana, by uśpić czujność Barcelony i w połowie kwietnia zniszczyć ją co najmniej 6:0.
"Oryginalność jest jedyną rzeczą, której użyteczności nie mogą pojąć nieoryginalne umysły” <John Stuart Mill, "O wolności">

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 1 gru 2010, o 11:10

Dziś nadszedł ten dzień. Ten dzień to właśnie taki dzień, w którym nie mogę już dłużej ukrywać prawdy. Bo prawda mnie wyzwoli. Świat, okrutny jak Darth Vader w duecie ze Szkieletorem, właśnie dziś wymaga, by opowiedzieć się po jednej ze stron.

Więc niniejszym przyznaję się – taki ze mnie patriota jak z koziej d… Reisentasche (jest jeszcze inna wersja tej zacnej paremii - z koziej d… trąbka). Nie mam łez w oczach ani choćby kataru w nosie, gdy słyszę Mazurka Dąbrowskiego. Nie ślinię się na widok schabowego. I wreszcie, nie uważam, że Pan Ehie Aszer Ehie wybrał właśnie nasz naród, by tenże (znaczy naród, a nie Pan Ehie Aszer Ehie) cierpiał za inne, nie cieszące się Jego estymą , narody.

Dlatego w dzisiejszym meczu Lecha Poznań z Juventusem Turyn w ramach rozgrywek Ligi Europejskiej kibicować będę Włochom. Jako że winny zawsze się tłumaczy, więc spróbuję i ja. Nie miałem żadnego wpływu na fakt urodzenia się Polakiem. Nie obraziłbym się, gdybym np. urodził się Czechem, Słowakiem czy nawet – o zgrozo! – jakimś Litwinem-poganinem. A, sorry, to nie te czasy. Oni ponoć też przyjęli już chrzest. Dobra, zwracam honor. W każdym razie, a contrario, miałem pewien malutki, ale zawsze, wpływ na fakt zafascynowania się Juve siedemnaście lat temu, które to uczucie nieprzerwanie trwa po dziś dzień i dziś noc.

Wobec powyższego, nie widzę żadnego powodu, by w starciu drużyny, której kibicuję ponad połowę swojego życia, z drużyną, której nie kibicowałem nawet przez sekundę, trzymać kciuki za tę drugą tylko dlatego, że jest polska. Gdyby istniał taki powód, to np. moja bytomska koleżanka Kasia, która zakochała się w pewnym Serbie o imieniu Vladimir, powinna czym prędzej, zanim w kwietniu wezmą ślub, rzucić go w pierony i poszukać sobie dobrego chłopa z Polski. A do tego katolika, a nie jakiegoś prawosławnego, co to nie podoba mu się formuła „filioque” w wyznaniu wiary. Tfu!

Jeżeli komuś nie podoba się porównywanie miłości do mężczyzny/kobiety (niepotrzebne skreślić, a potrzebne czym prędzej przytulić) z miłością do klubu piłkarskiego, to proszę sobie wygoogle’ować wyniki badań naukowców (nie pamiętam, z jakiej uczelni, powtarzam odtwórczo za Rafałem Stecem), według których mężczyźni, którzy są kibicami, wykazują przez całe życie większą wierność (w sensie emocjonalnym) drużynie piłkarskiej niż kobiecie. Nie twierdzę, że to wesoła konstatacja, ale przypuszczam, że prawdziwa.

Reasumując: JUVE! JUVE! JUVE!
"Oryginalność jest jedyną rzeczą, której użyteczności nie mogą pojąć nieoryginalne umysły” <John Stuart Mill, "O wolności">

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 1 gru 2010, o 16:54

Abderyta pisze:Dlatego w dzisiejszym meczu Lecha Poznań z Juventusem Turyn w ramach rozgrywek Ligi Europejskiej kibicować będę Włochom.
A czy to jest jakaś powinność, prawidłowość, przymus kibicowania Lechowi Poznań?
Osobiście nie przepadam za tym zespołem.
I chyba nawet nie znajdę dzisiaj czasu na oglądanie tego widowiska (ważniejsze sprawy na głowie).

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 2 gru 2010, o 00:36

-> Major

Oczywiście, to nie przymus. Ale zauważ, proszę, jak tę sprawę przedstawiają media. "Wszyscy jesteśmy Lechitami". "Naprzód, Polacy!", "Wszyscy jesteśmy z wami". Powyższe sugeruje, że wypada kibicować polskiej drużynie. Dlatego zgłosiłem swoje malutkie, prywatniutkie votum separatum. Gdyby grali z kimkolwiek innym prócz Juve, Milanu i St. Pauli, to bym im kibicował. I zrobię to w meczach 1/16 finału.

-> Kibice Lecha Poznań (jeśli jacyś tu są)

Serdecznie gratuluję awansu do 1/16 finału Ligi Europejskiej. Mam nadzieję (to nie ironia), że Lech zajdzie w tych rozgrywkach jak najwyżej. Choć nie ukrywam, że jeszcze większą nadzieję pokładam w awansie Juve do przyszłorocznej Ligi Mistrzów, o co powinno być łatwiej, skoro odpadliśmy z Ligi Europejskiej. Więc niechaj Lech zajdzie nawet do finału, byle Juve zajęło w Serie A miejsca od 1 do 3.

Awatar użytkownika
germ@n
Administrator Forum
Posty: 7889
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06
Lokalizacja: phpBB 3.2

Post autor: germ@n » 2 gru 2010, o 19:31

Abderyta pisze:-> Kibice Lecha Poznań (jeśli jacyś tu są)
To chyba nie to forum...

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 2 gru 2010, o 23:23

O ile kojarzę, są tutaj dwie panie z Poznania. Może któraś z nich jest kibicką.
"Oryginalność jest jedyną rzeczą, której użyteczności nie mogą pojąć nieoryginalne umysły” <John Stuart Mill, "O wolności">

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 11 gru 2010, o 17:30

Przed kilkoma minutami moje ukochane ST.PAULI zasłużenie przegrało z Bayernem 0:3. Na szczęście, nawet gdyby uległo 0:30, to nadal będzie JEDYNYM klubem piłkarskim na świecie, który pokazał "gest Kozakiewicza" wielkim Chinom, zapraszając cztery lata temu do organizowanego przez siebie turnieju nieoficjalną reprezentację TYBETU.

WOLNY TYBET!

ST.PAULI! ST.PAULI! ST.PAULI!
"Oryginalność jest jedyną rzeczą, której użyteczności nie mogą pojąć nieoryginalne umysły” <John Stuart Mill, "O wolności">

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 27 gru 2010, o 19:33

Za kilka dni pierwsza dekada dwudziestego pierwszego wieku uda się na łono Abrahama. Zważywszy, że w tymże stuleciu my również udamy się na wzgórek taty Izaaka, uważam, że warto podsumować jego (stulecia, nie wzgórka) pierwszą dziesięciolatkę. Skoro pierwsza miłość nie rdzewieje, to może również pierwsza dekada naszego ostatniego wieku nie powinna zostać zbyt szybko zapomniana.

Grafomaństwo zobowiązuje, a najpełniejszy wyraz znajduje w pisaniu o największej życiowej pasji. Jako potomek włoskiego rodu herbu Cacoethes Scribendi, niniejszym podsumowuję lata 2001-2010 w – jak to ongiś ujął Pasolini – ostatnim sacrum naszych czasów, czyli piłce nożnej. Celem mym jest wybór najlepszych: pojedynczego piłkokopa, drużyny (dla współczesnych - chodzi o team) oraz trenera (uroczo zwanego ostatnio w języku polskim kołczem).

W przypadku piłkarza kierować się będę gustem większych ode mnie ekspertów, którzy wyłaniają zwycięzcę Złotej Piłki, czyli proponuję 5 punktów za pierwsze miejsce w przedmiotowym rankingu w latach 2001-2010, 4 punkty za drugie, 3 za trzecie i tak dalej aż do miejsca piątego. W przypadku drużyny i trenera stosuję następującą zasadę: 5 punktów za mistrzostwo świata, 4 punkty za mistrzostwo Europy, 3 punkty za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, 2 punkty za zwycięstwo w Pucharze UEFA/Lidze Europy oraz 1 punkt za zwycięstwo w mistrzostwach Anglii, Hiszpanii, Niemiec i Włoch. Jeśli kto uważa się za mądrzejszego w tym temacie, niechaj zaproponuje system bardziej sprawiedliwy.

Lejdis end Dżentelmen, Majne Damen und Heren, Godżillas end King-Kongs, Angelas und Merkels:

Najlepszy piłkarz:
1) Lionel Messi – co najmniej 15 punktów (po razie każde z miejsc na podium w latach 2007-2009 i któreś z miejsc na podium w 2010 obok Iniesty i Xaviego);
2) Cristiano Ronaldo – 13 punktów (2 razy drugie miejsce, raz pierwsze);
3) Thierry Henry – 11 punktów (raz drugie miejsce, raz trzecie i dwa razy czwarte).

Najlepsza drużyna:
1. FC Barcelona – 10 punktów (2 puchary mistrzów i 4 mistrzostwa Hiszpanii);
2. Reprezentacja Hiszpanii – 9 punktów (mistrzostwo świata i mistrzostwo Europy)
oraz FC Bayern Monachium – 9 punktów (puchar mistrzów i sześć mistrzostw Niemiec).

Zważywszy, że należy dokonać jednoznacznego wyboru, dyskrecjonalnie i niezbyt oryginalnie, wybieram zespół, który dominację na arenie europejskiej potwierdził dwa lata później zdobywając tytuł najlepszej drużyny świata. Przed Hiszpanią zdołała tego dokonać tylko jedna drużyna i - co ciekawe - byli to Niemcy (w latach 1972-1974). Sądzę, że jest to trudniejsza sztuka niż sześć mistrzostw Niemiec w dziesięć lat.

Najlepszy trener (w tym miejscu ból serca jest prawie tak mocny jak po rozstaniu z Kobietą mojego życia):
1. De Speszyl Łan (w wolnym tłumaczeniu z portugalskiego: Jan Mahometaninek lub Jan Muzułmanuś) – 12 punktów (2 puchary mistrzów, jeden puchar UEFA, 2 mistrzostwa Anglii, 2 mistrzostwa Włoch);
2. Vicente del Bosque – 10 punktów (mistrzostwo świata, puchar mistrzów i dwa mistrzostwa Hiszpanii);
3. Carlo Ancelotti – 8 punktów (dwa puchary mistrzów, mistrzostwo Włoch i mistrzostwo Anglii)
oraz Sir Alex Ferguson – 8 punktów (puchar mistrzów i pięć mistrzostw Anglii).

Rozstrzygam na korzyść Ancelottiego, ponieważ wygrywał z Fergusonem wszystkie bezpośrednie starcia (w 2005 i 2007 w Lidze Mistrzów i w 2010 w Premier League).

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 29 gru 2010, o 17:43

Mój najlepszy przyjaciel, który nie jest zarejestrowany na naszym forum, uważa się za mądrzejszego w tym temacie - moim zdaniem, słusznie - więc zaproponował system bardziej sprawiedliwy. Oto on:

"Mistrzostwo świata - 8 pkt, finał mistrzostw świata – 4 pkt, półfinaliści - po 2 pkt, mistrzostwo Europy - 4 pkt, finanlista – 2 pkt, półfinaliści po 1 pkt, Copa America - 2 pkt, finalista - 1pkt, PNA i jego odpowiednik w Azji - po 1 pkt dla zwycięzcy, zwycięzca Ligi Mistrzów - 4 pkt, finalista - 2 pkt, półfinaliści po 1 pkt, zdobywca pucharu UEFA/Ligi Europy – 2 pkt, finalista – 1 pkt, zwycięstwa w ligach angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej i włoskiej - po 1 pkt.

Numer jeden to Barcelona - 2 triumfy w lidze mistrzów (2006 i 2009) plus trzy półfinały (2002, 2008 i 2010) plus 4 mistrzostwa Hiszpanii (2005, 2006, 2009, 2010) dają razem - 15 pkt.

Numer dwa to Manchester United - puchar mistrzów (2008) plus finał (2009) plus dwa półfinały (2002 i 2007) plus 5 mistrzostw Anglii (2001, 2003, 2007, 2008, 2009) daje magiczną 13.

Teraz dużo drużyn z wynikiem 12 pkt. Kolejność ułożyłem zgodnie z własnymi przekonaniami:

Trzecie miejsce - AC Milan i powiem szczerze - bardzo słusznie. Gdyby nie ostatnie trzy ch….. lata, to mogła być najlepsza drużyna dekady. Dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów (2003 i 2007), finał (2005) i półfinał (2006), do tego tylko jedno mistrzostwo Włoch daje razem 12 punktów.

Czwarte - może to herezja, ale w sumie - jak za chwilę wytłumaczę, moim zdaniem jednak słusznie, Hiszpania. Chciałem przypomnieć, że my tu nie wybieramy najlepszej drużyny ostatnich 3 lat, ale całej dekady, a gdzie była Hiszpania przed 2008? - za przeproszeniem w czarnej d….! Tak więc Mistrzostwo Świata i Europy to 12 punktów.

Piąte - znów trochę kontrowersyjnie - Brazylia. Mistrzostwo świata (2002) i dwa Copa America (2004 i 2007), wiec 12 punktów.

Szóste - Bayern. Jest zwycięstwo w Lidze Mistrzów (2001) i finał (2010). Do tego sześć mistrzostw Niemiec (2001, 2003, 2005, 2006, 2008, 2010) i wychodzi 12 punktów.

Już bez rozpisywania pierwsza dziesiątka:

7. Inter Mediolan - 11 punktów
8. Niemcy - 10 punktów
9. Real Madryt i FC Liverpool - 9 punktów".

PS. Z mojego rankingu wynikało, że ManU i Milan byli przez te dziesięć lat gorsi od Bayernu, co ma tyle wspólnego z prawdą, ile twierdzenie, że wilk żre trawę. Ponawiam więc, acz ciut zmieniam, pytanie - jeżeli kto uważa się za mądrzejszego w tym temacie od mojego najlepszego przyjaciela, niechaj zaproponuje system bardziej sprawiedliwy.

Abderyta
Mentor
Posty: 851
Rejestracja: 10 paź 2010, o 16:51
Lokalizacja: GieKSogród/Jaskółcze Gniazdo

Post autor: Abderyta » 15 sty 2011, o 23:17

Remis 2:2, strefa barażowo-spadkowa przybliżyła się.

Ciekawostką meczu był przypadek (ponoć niezbyt częsty na tym najlepszym z możliwych światów) triumfu sprawiedliwości. Na początku spotkania obrońca St. Pauli, Zambrano, wybił piłkę głową w polu karnym, natomiast sędzia, który stał z tyłu jakieś piętnaście metrów dalej, sądził, że defensor zagrał ręką. Pal licho sędzia, miał prawo się pomylić. Ale obok Zambrano biegł napastnik Freiburga, Cisse, który widział, że rywal zagrał zgodnie z przepisami, a jednak nie powiedział sędziemu, że karnego być nie powinno. Otóż tenże Cisse - dobrze mu tak, oszustowi! - nie wykorzystał "jedenastki" wskutek fenomenalnej obrony Kesslera.

PS. Radykalni fani St. Pauli protestują przeciwko umieszczeniu na stadionie reklamy banku. Jako lewicowy liberał mam z tym problem, ponieważ z jednej strony o magii klubu świadczył również jego antykonsumpcjonizm (człon lewicowy), a z drugiej banki dzielą się na uczciwe oraz nieuczciwe. Nie można a priori kwalifikować wszystkich jako złe. Jeżeli środki tegoż sponsora pomagają klubowi i nic nie wiadomo, by ów bank stosował nieetyczne praktyki, to nie ma powodu, by go nie lubić (człon liberalny).

Co sądzicie?

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: i 28 gości