HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Pochwal się Twoją wycieczką, wyjazdem, urlopem poza Polską (zdjęcia, filmy).
Regulamin forum
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Kraj: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Austria: Salzburg (15.07.2020)
Awatar użytkownika
yaretzky
Posty: 1470
Rejestracja: 16 wrz 2013, o 08:39
Lokalizacja: Dolnośląskie

HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Post autor: yaretzky » 13 gru 2013, o 22:02

Kiedy planujemy jakiś wyjazd staramy się zawsze by każdy odcinek naszej drogi obfitował w jak największą ilość atrakcji. Nie wyznaczamy sobie celów w rodzaju: dojeżdżamy do miejscowości XYZ i wszystko co ciekawe jest dopiero i wyłącznie tam na miejscu a to co po drodze to przecież jest tylko... droga. Mam wrażenie, że jest właściwie odwrotnie - to wspomniane miejsce XYZ (najczęściej jest ich kilka) znajdujące się gdzieś tam w Europie (czy w Polsce...) stanowi tylko punkt - pretekst (niekoniecznie najważniejszy) by dotrzeć doń w jak najciekawszy sposób. Stąd bardzo często wyszukujemy jako etapów poszczególnych odcinków tzw. tras widokowych. Jeśli ma być daleko to musi być (przede wszystkim) ciekawie...
Nie inaczej było w przypadku HochAlpenstrasse - odcinka górskiej drogi przebiegającej przez teren Parku Narodowego Wysokie Taury (Nationalpark Hohe Tauern) w Austrii. Jadąc z wodospadów Krimml mogliśmy przejechać ten odcinek drogi w kierunku domu wygodną autostradą (za winietę przecież zapłaciliśmy :) ), ale co to za przyjemność ?! Autostrad wkoło jest zatrzęsienie (mam na myśli Austrię <lol> ) a taka droga prowadząca alpejskimi szczytami i przełęczami - tylko jedna ! Wiem, wiem że upraszczam - górskich tras widokowych jest więcej (sami mieliśmy okazję nimi pojeździć), ale... HohAlpenstrasse jest tylko jedna... i basta !!! :)
Jak na nią trafić ? Bardzo prosto. Jeśli będziecie planować wakacje (weekend) np. w bardzo popularnym Zell Am See to do miejscowości Fusch (albo dokładniej Fusch An Der Grosglocknerstrasse) macie zaledwie 13 km !!! Co najmniej lenistwem (żeby nie powiedzieć..., no mniejsza z tym co...) byłoby nie skorzystać z takiej okazji. Wystarczy odpuścić jeden dzień nad (pięknym, nie zaprzeczamy) jeziorem Zeller See) i zobaczyć krajobrazy oraz przeżyć przygodę, która u nas (niestety) jest nieosiągalna. Fusch stanowi punkt wypadowy na HohAlpenstrasse od północy. Jeśli będziecie tu szukać noclegu a nie gardzicie campingami - polami namiotowymi to polecamy jedno z nich w tej miejscowości. Nie ma go na mapach, ale wystarczy dojechać do mikroskopijnego ryneczku miejscowości by dojrzeć widoczne z daleka reklamy kierujące Was do campingu - początek oznakowanego dojazdu zaraz za ratuszem w lewą stronę. Można tam przenocować zarówno w "cywilizowanych" pokojach ;-> jak i we własnym namiocie, przyczepie, kamperze, samochodzie czy czym tam jeszcze będziecie dysponować - noclegu pod gołym niebem - choć może być klimatyczno-romantyczny, nie polecamy ze względu na dość kapryśną pogodę - góry !!. Ceny przyzwoite a macie dostęp do natrysków, WC, prasowania, prania, jedzenia itp.
HochAlpen1.jpg
HochAlpen2.jpg
HochAlpen3.jpg
HochAlpen4.jpg
HochAlpen5.jpg
...koniec cz. 1...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Nie pytaj, jak to daleko? Zapytaj, co ciekawego możesz zobaczyć po drodze..."
https://picasaweb.google.com/grazynajarek" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
yaretzky
Posty: 1470
Rejestracja: 16 wrz 2013, o 08:39
Lokalizacja: Dolnośląskie

Re: HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Post autor: yaretzky » 13 gru 2013, o 22:07

Kiedy wjedziecie na drogę prowadzącą w kierunku HochAlpenstr. (jest znakomicie oznakowana) po kilkunastu kilometrach podjazdu traficie na początek płatnego odcinka i "bramki" (podobne do autostradowych). Przejazd trasą jest możliwy od pierwszych dni maja do końca października. Wjazd na 48 kilometrowy odcinek (z 36 oszałamiającymi zakrętami) szczęścia i radości dla każdego kierowcy (i nie tylko...) kosztuje 34 EU od samochodu (motocykl 24 EU) i możecie jeździć w tę i z powrotem cały dzień. Każdy następny wjazd (np. następnego dnia) to już tylko 10 EU, w tym samym roku kalendarzowym, po okazaniu pierwszego biletu. Bilet 30-dniowy to wydatek rzędu 52 EU. W cenie biletu dostaniecie jeszcze możliwość zobaczenia wszystkich pozostałych (poza jazdą) atrakcji: tarasów widokowych, wystaw przyrodniczych i historycznych, projekcji filmów o Wysokich Taurach, bezpłatne miejsce parkingowe na szczycie (pod dachem), przewodnik po trasie w języku polskim (obszerniejszy kosztuje kilka euro).
Trudno ocenić ile czasu zajmie wam pokonanie całej trasy - wszystko zależy od tempa w jakim będziecie wjeżdżać (a nie warto się spieszyć...), jak często będziecie zatrzymywać się w punktach i zatoczkach widokowych (a znajdują się dosłownie co kilkadziesiąt metrów), ile czasu poświęcicie na obejrzenie wielu wystaw przyrodniczych i historycznych. Trasa ma również kilka odgałęzień - prowadzą w kierunku Fuscher Törl (kapliczka poświęcona pamięci robotników, którzy zginęli podczas budowy drogi), Edelweiss-Spitze (2571 m n.p.m., najwyższy punkt trasy i miejsce spotkań setek motocyklistów), Hochtor (Wysoka Przełęcz - 2504 m n.p.m) - to właśnie przez nią już prawie 4 tys. lat temu wędrowali kupcy-podróżnicy, handlarze jak również wszelkiej maści "złoczyńcy", głównie z powodu złóż złota (swego czasu jednymi z najbogatszych na świecie) - kopalnię (o dziwo położoną na szczycie góry a nie pod ziemią) możecie zwiedzić kiedy dotrzecie na Kaiser-Franz-Josefs-Höhe (2369 m n.p.m.). Stamtąd możecie podziwiać "króla" Wysokich Taurów - Grossglockner (najwyższy szczyt Austrii o wysokości 3798 m n.p.m.) i lodowiec Pasterze.
HochAlpen6.jpg
HochAlpen7.jpg
HochAlpen8.jpg
HochAlpen9.jpg
HochAlpen10.jpg
...koniec cz. 2...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Nie pytaj, jak to daleko? Zapytaj, co ciekawego możesz zobaczyć po drodze..."
https://picasaweb.google.com/grazynajarek" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
yaretzky
Posty: 1470
Rejestracja: 16 wrz 2013, o 08:39
Lokalizacja: Dolnośląskie

Re: HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Post autor: yaretzky » 13 gru 2013, o 22:10

Do lodowca, z tarasu widokowego (przy parkingu), możecie zejść wyznaczoną ścieżką lub zjechać kolejką zębatą. Po wyjściu z wagonika będziecie mieli jeszcze spory kawałek drogi nim dotrzecie do (wciąż będącego w zasięgu wzroku) lodowca. Jeszcze w drugiej połowie XIX wieku prawie można go było dotknąć ręką z tarasu widokowego. Dziś samo miejsce w którym wysiądziecie z wagonika kolejki znajduje się kilkadziesiąt metrów powyżej powierzchni lodowca. Ocieplający się klimat powoduje ciągłe przyspieszanie procesu topnienia jego powierzchni - lodowiec cofa się nawet kilkanaście metrów w ciągu roku (informują o tym tabliczki z datami poustawiane na trasie). Jeśli proces topnienia będzie postępował w dzisiejszym tempie to za około 80 lat, wg glacjologów, Pasterze będzie można zobaczyć już tylko na fotografiach - spieszcie się !!!
Spacer po skorupie lodowca również dostarcza niesamowitych wrażeń - cała powierzchnia dość głośno skrzypi i trzeszczy pod stopami, widoczne liczne pęknięcia ukazują grubość skorupy, tabliczki z napisami w kilku językach ostrzegające o niebezpieczeństwie i informujące że wchodzicie tu na własną odpowiedzialność również powodują miłe uczucie "łaskoczącej" adrenaliny. "Wisienkę na torcie" stanowi dotarcie do odsłoniętego czoła lodowca - koloru "niebieskiego" w jakim jest ten lód nigdzie indziej nie dane nam było spotkać.
Po powrocie na taras (dotarcie do lodowca i powrót mogą wam zająć nawet ponad 2 godziny) i przed posiłkiem w regionalnej knajpce (polecamy coś w rodzaju rosołu z pulpecikami mięsnymi - znakomicie rozgrzewa i zaspokaja głód a porcja jest spora) oraz zakupami pamiątek i zwiedzeniu kilku naprawdę bardzo ciekawych ekspozycji możecie jeszcze podejść do wieży obserwacyjnej Wilhelma Svarowskiego. Poza biżuterią i kryształami to również ceniony producent wysokiej klasy sprzętu optycznego, który tam właśnie możecie "przetestować" do obserwacji okolicznych szczytów i przyrody (być może uda się wam dostrzec koziorożce i świstaki, które są symbolem całej trasy - my nie mieliśmy takiego szczęścia...).
Niewątpliwą atrakcją przejazdu tą trasą może być również podziwianie heroicznych wysiłków dość sporej ilości rowerzystów pokonujących wzniesienia za pomocą własnych mięśni. Nie jestem fanem tego rodzaju rekreacji na rowerze, co nie oznacza jednak że nie doceniam ich wysiłku... Przygotujcie się również na bliskie spotkania (III stopnia ;->> ) ze stadami owiec i baranów przechadzających się po drodze...
Jeśli będziecie chcieli pokonać całą długość trasy zakończycie ją w leżącym na jej południowym krańcu Heiligenblut. Jeżeli nie macie zamiaru dojeżdżać do tej miejscowości tylko wrócić do Fusch to oczywiście zawróćcie przed "bramkami", żeby niepotrzebnie nie płacić 10 euro za ponowny wjazd na trasę.
HochAlpen11.jpg
HochAlpen12.jpg
HochAlpen13.jpg
HochAlpen14.jpg
HochAlpen15.jpg

...koniec cz. 3...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Nie pytaj, jak to daleko? Zapytaj, co ciekawego możesz zobaczyć po drodze..."
https://picasaweb.google.com/grazynajarek" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
yaretzky
Posty: 1470
Rejestracja: 16 wrz 2013, o 08:39
Lokalizacja: Dolnośląskie

Re: HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Post autor: yaretzky » 13 gru 2013, o 22:17

Niesłychanie trudno jest opisać widoki, krajobrazy i piękno całej otaczającej was tam przyrody - trzeba by chyba mieć talent H.Sienkiewicza (tak, na marginesie mówiąc, to wszystkie opisy przyrody w szkolnych lekturach spod ręki Sienkiewicza bardzo skrzętnie i systematycznie omijałem... :-> ). Mamy nadzieję, że kilka fotek dołączonych do tego tekstu dużo lepiej zastąpi nasze nieudolne próby opisania jej piękna...
Co zabrać z sobą na tę wycieczkę ?? Na pewno aparat fotograficzny (z pojemną kartą i dodatkowym akumulatorem ;->>), ciepły polar i kurtkę przeciwdeszczową (nawet latem - my 15 lipca mieliśmy okazję ulepić bałwana na szczycie choć na dole było +26 stopni), wygodne buty - to nie miejsce na "lans" w szpilkach lub w lakierkach. Czułbym się niezręcznie proponując wam byście zabrali z sobą komplet opon zimowych, ale my musieliśmy przed drugim wjazdem następnego dnia poczekać ok. 2-3 godzin na uprzątnięcie drogi przez pługi śnieżne (przypominamy - 15 lipca !!! ). Gdybyśmy mieli z sobą łańcuchy na koła wpuszczono by nas wcześniej... Stwierdzicie, że te "niespodzianki śnieżne" to utrudnienie ?? Niewielkie, za to jaka frajda (szczególnie dla dzieci choć nie tylko) by w środku lata ulepić bałwana, porzucać się śnieżkami czy pozjeżdżać na tyłku z górki...
Na HochAlpenstr. byliśmy dwa lata z rzędu i wybieramy się tam po raz kolejny. Nie nasyciliśmy się jeszcze urokiem tego miejsca, nie zdążyliśmy "zaliczyć" wszystkich atrakcji (np. obejść wkoło ścieżką szczytu góry we wnętrzu której znajduje się kopalnia złota). I najważniejsze: musimy wreszcie spotkać te legendarne świstaki i sprawdzić co one kombinują z tymi swoimi sreberkami !!!! :->>
Jedziecie z nami ???
HochAlpen16.jpg
HochAlpen17.jpg
HochAlpen18.jpg
HochAlpen19.jpg
HochAlpen20.jpg
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pzwbkJ86vaQ[/youtube]

...koniec cz. 4 i ... ostatniej... <tak>
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Nie pytaj, jak to daleko? Zapytaj, co ciekawego możesz zobaczyć po drodze..."
https://picasaweb.google.com/grazynajarek" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
Comen
Jr. Admin
Posty: 7531
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37
Lokalizacja: Kraków

Re: HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Post autor: Comen » 13 gru 2013, o 23:09

Piękne alpejskie krajobrazy, trzeba też pewnie trafić na odpowiednią pogodę żeby się tam nie wlec we mgle. Na zdjęciach dobrze widać jak lodowiec się cofa, na jego przedpolu pozostały bryły martwego lodu i niezasiedlone przez roślinność moreny. Cóż klimat się ociepla. A Pasterze chyba jest jednym z najszybciej cofających się lodowców w Alpach.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/

Awatar użytkownika
inanord
Posty: 254
Rejestracja: 26 sty 2014, o 20:26
Lokalizacja: Zakopane

Re: HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Post autor: inanord » 18 mar 2014, o 00:14

yaretzky pisze:Niesłychanie trudno jest opisać widoki, krajobrazy i piękno całej otaczającej was tam przyrody - ...

Na HochAlpenstr. byliśmy dwa lata z rzędu i wybieramy się tam po raz kolejny. Nie nasyciliśmy się jeszcze urokiem tego miejsca, nie zdążyliśmy "zaliczyć" wszystkich atrakcji (np. obejść wkoło ścieżką szczytu góry we wnętrzu której znajduje się kopalnia złota). I najważniejsze: musimy wreszcie spotkać te legendarne świstaki i sprawdzić co one kombinują z tymi swoimi sreberkami !!!! :->>
Jedziecie z nami ???
...koniec cz. 4 i ... ostatniej... <tak>
To prawda, trasa jest fantastyczna.
Byliśmy tam pod koniec września dwa lata temu, ale też musimy pojechać tam ponownie. Mieliśmy zbyt mało czasu na wszystkie atrakcje.
Poza tym, naszą trasę zaczęliśmy od Heiligenblut a to tak jakbyśmy zaczynali od końca. Lepiej jechać od Fusch, bo poszczególne postoje są ułożone kolejno w postaci ścieżki dydaktycznej.
Świstaków też nie spotkaliśmy, może już poszły spać, natomiast jedyne koziorożce, którego widzieliśmy to niestety tylko te:
20121005103629(3)aa.jpg
DSC02276 (2)aa.jpg
Z tego też powodu trzeba tam jechać ponownie :)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
yaretzky
Posty: 1470
Rejestracja: 16 wrz 2013, o 08:39
Lokalizacja: Dolnośląskie

Re: HochAlpenstrasse (Austria) - lipiec 2011/2012

Post autor: yaretzky » 18 mar 2014, o 06:03

inanord pisze:To prawda, trasa jest fantastyczna.
Nie zaprzeczam !! <lol>
inanord pisze:Poza tym, naszą trasę zaczęliśmy od Heiligenblut a to tak jakbyśmy zaczynali od końca. Lepiej jechać od Fusch, bo poszczególne postoje są ułożone kolejno w postaci ścieżki dydaktycznej.
Od strony Heiligenblut (południa) jechaliśmy w 2011 roku (wracając z wodospadów Krimml), w 2012r. ruszyliśmy od północy czyli właśnie Fusch... Wrażenia podobnie fantastyczne, choć wjazd od Fusch wydaje mi się łagodniejszy (za to potem zjazd do Heiligenblut karkołomny - chyba większa ilość zakrętów na krótszym odcinku - kwestia dyskusyjna). Za to jedno nie podlega dyskusji - wrócimy tam !!! <tak>
"Nie pytaj, jak to daleko? Zapytaj, co ciekawego możesz zobaczyć po drodze..."
https://picasaweb.google.com/grazynajarek" onclick="window.open(this.href);return false;