Wyprawa po jagodzianki - Beskid Żywiecki 09'2026
: 10 wrz 2026, o 20:31
To był prosty plan. Dojazd z Żywca do Milówki i tam w boczną dróżkę aż do końca.
Mapy pokazywały na końcu parking, a w rzeczywistości było miejsce na zaparkowanie kilkunastu samochodów obwieszone karteczkami że to własność prywatna i zakazuje się.
Widocznie właściciel poszedł tropem psa ogrodnika i zamiast pobrać po 5 blikem , wolał wydać kasę na kartki.
Na szczęście 100 metrów dalej było szerokie pobocze , bez zakazów.
Dróżką od pewnego czasu biegł już zielony szlak , więc bez trudu złapaliśmy się go
... .
Wygodna ścieżka pchała nas pod górkę, czasami tylko spowalniając gdy pojawiały się
ostatnie egzemplarze goryczki tojeściowej. Już końcówka kwitnących kwiatów.
A potem z lasu pojawiły się pierwsze widokowe
... ....
Mimo że czas dojścia opiewał raptem na 1 h nam to zajęło o 50% więcej.
Bo tak już jest że jedni lubią biegać po szlakach , a ja lubię pochłaniać niczym koneser każdą chwilę.
Mijamy ostatnie zamieszkałe zabudowania (dziwiąc się jak tu ludzie mieszkają)
i pojawił się budynek Schroniska na Hali Boraczej.
... ..
Czym prędzej ruszyliśmy do baru z niepewnością czy słynne jagodzianki są dostępne
Były.
Zakupiony został obowiązkowy zestaw z którym lokowaliśmy się na ławach
... ...
z przyjemnością ogrzewaną słoneczkiem kontemplowaliśmy widoki na okoliczne górki
.... ..
obserwując jednocześnie kolejne uśmiechnięte osoby wychodzące z bufetu
zaopatrzone w zestaw obowiązkowy (występuje też druga wersja : jagodzianka + kawa)
a ludzie ciągle dochodzili, było dużo osób z małymi dziećmi
pewnie dlatego przy ogrodzeniu witał wszystkich Koziołek Matołek
... ..
Mapy pokazywały na końcu parking, a w rzeczywistości było miejsce na zaparkowanie kilkunastu samochodów obwieszone karteczkami że to własność prywatna i zakazuje się.
Widocznie właściciel poszedł tropem psa ogrodnika i zamiast pobrać po 5 blikem , wolał wydać kasę na kartki.
Na szczęście 100 metrów dalej było szerokie pobocze , bez zakazów.
Dróżką od pewnego czasu biegł już zielony szlak , więc bez trudu złapaliśmy się go
... .
Wygodna ścieżka pchała nas pod górkę, czasami tylko spowalniając gdy pojawiały się
ostatnie egzemplarze goryczki tojeściowej. Już końcówka kwitnących kwiatów.
A potem z lasu pojawiły się pierwsze widokowe
... ....
Mimo że czas dojścia opiewał raptem na 1 h nam to zajęło o 50% więcej.
Bo tak już jest że jedni lubią biegać po szlakach , a ja lubię pochłaniać niczym koneser każdą chwilę.
Mijamy ostatnie zamieszkałe zabudowania (dziwiąc się jak tu ludzie mieszkają)
i pojawił się budynek Schroniska na Hali Boraczej.
... ..
Czym prędzej ruszyliśmy do baru z niepewnością czy słynne jagodzianki są dostępne
Były.
Zakupiony został obowiązkowy zestaw z którym lokowaliśmy się na ławach
... ...
z przyjemnością ogrzewaną słoneczkiem kontemplowaliśmy widoki na okoliczne górki
.... ..
obserwując jednocześnie kolejne uśmiechnięte osoby wychodzące z bufetu
zaopatrzone w zestaw obowiązkowy (występuje też druga wersja : jagodzianka + kawa)
a ludzie ciągle dochodzili, było dużo osób z małymi dziećmi
pewnie dlatego przy ogrodzeniu witał wszystkich Koziołek Matołek
... ..