Postaw mi kawę na buycoffee.to
Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!

Relacja: Dolomity – 12-15.08.2017 r. część I i II

Byłeś/Byłaś w górach? Pochwal się relacją, zdjęciami, filmem z Twojej wycieczki górskiej, trekkingu.
Regulamin forum
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Pasmo górskie: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Beskid Niski: Nieznajowa (15.07.2020)
evil
Zaawansowany
Posty: 977
Rejestracja: 13 lis 2014, o 08:20

Relacja: Dolomity – 12-15.08.2017 r. część I i II

Post autor: evil »

Część I

Na długi sierpniowy weekend wybraliśmy się na ferraty w Dolomity. To mój czwarty wyjazd w te piękne góry.
Skład ekipy identyczny, jak w ubiegłym roku w Rax-Schneeberg: oprócz mnie – Ania, Zbyszek i już 11-letni Łukasz. W Dolomity jest bardzo daleko, dlatego musieliśmy wyjechać w piątek wieczorem.

Sobota, 12.08.

Ok godz. 7 przyjechaliśmy do Misuriny. Auto zostawiliśmy na campingu, na którym spędziłam kilka dni w 2010 r.
Grupa, w obrębie której poruszaliśmy się w tym dniu nazywa się Cadini di Misurina i stanowi część większej grupy zwanej Dolomiti di Sesto.
Nie planowaliśmy wejścia na żaden konkretny szczyt, chcieliśmy jedynie przejść bardzo widokową, łatwą ferratą Alberto Bonacossa - tak na rozprostowanie kości po całonocnej jeździe.
Z Misuriny (wys. 1757 m npm) szliśmy szlakiem nr 115 aż do schroniska Fonda Savio na wys. 2367 m npm. Ferrata zaczynała się tuż nad schroniskiem (szlak nr 117). W przewodnikach wyceniana jest jako A (miejscami B), czyli łatwo, dlatego nawet nie zakładaliśmy sprzętu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trasa rzeczywiście bez trudności technicznych, ale długa i męcząca pod tym względem, że trzeba było np. wchodzić na jakąś wysokość, potem teren znacznie się obniżał, a po jakimś czasie znów były podejścia.
Ale widoki piękne i było warto przejść tym szlakiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Słynne Tre Cime di Lavaredo z południowej strony prezentują się monumentalnie

Obrazek

tutaj widok na Tre Cime z północnej strony (fotka z 2010 r.) - ten widok bardziej mi się podoba

Obrazek

Postój zrobiliśmy na łące z widokiem na Tre Cime i schronisko Auronzo. Podczas, gdy moi towarzysze odpoczywali, ja wyskoczyłam jeszcze na niewielki pagórek w pobliżu – Monte Campedelle, 2346 m npm.

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak widać poniżej na parkingu pod Auronzo jest miejsce dla wszystkich, nawet dla helikoptera :)

Obrazek

Do Misuriny zaczęliśmy schodzić szlakiem nr 101, który był dość stromy. Z powodu bólu kolana szło mi się źle, dlatego dalszą część drogi decyduję się przejść asfaltową drogą. Moi towarzysze idą dalej szlakiem. Jak się potem okazało, wybrałam lepiej, bo do auta przyszłam wcześniej, czekałam na nich pół godziny. Ledwo przyszli, zaczęło padać. Naprawdę mieliśmy szczęście, że dopiero teraz...
Z Misuriny jedziemy ok. 85 km do Pozza di Fassa – mamy tam zarezerowany camping. Po drodze przejeżdżamy przez duże przełęcze, na których zatrzymujemy się.

Passo Falzarego, 2117 m npm

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Passo Pordoi 2239 m npm – tu robimy dłuższy postój, wychodzimy bowiem do schroniska Sass Becè na 2500 m npm, skąd jest piękny widok na Marmoladę, na której byłam w 2013 r. Niestety w tym dniu szczyt tonie w chmurach.
Z przełęczy widać też Tofana di Rozes, szczyt na którym byłam w 2012 r. Przy tej okazji muszę zrobić małe sprostowanie – w relacji z Rax-Schneeberg pisałam, że nie byłam wcześniej na ferracie o skali trudności C/D. Okazało się, że jednak byłam – właśnie na Tofana di Rozes. Tylko wtedy fakt, że jest mi trudno, zwalałam na karb zmęczenia i braku kondycji, bo dzień wcześniej zdobyłam Grossglockner.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Marmolada

Obrazek

Tofana di Rozes

Obrazek

Do Pozza di Fassa przyjeżdżamy pod wieczór. Dobrze, że rezerwowaliśmy wcześniej miejsca, bo camping jest full.
Rozkładamy namioty, robimy kolację, w międzyczasie zachodzi słońce i robi się zimno... naprawdę zimno, 4 stopnie... :-0 Czy to rzeczywiście lato i czy aby na pewno jesteśmy we Włoszech ??

https://goo.gl/photos/V8jHiSyUMQdr8QC3A

Niedziela, 13.08. - Antermoia – 3002 m npm

Wstajemy o 6.30, choć prawdę mówiąc nikomu nie chce się wyjść ze śpiworów ze względu na temperaturę...
Przez dwa kolejne dni będziemy poruszać się w masywie zwanym po włosku Catinaccio, po niemiecku Rosengarten.
Najwyższy szczyt to Antermoia, niemiecka nazwa – Kesselkogel. Nie wiem, jak to właściwie jest z wysokością tego szczytu, bo niektóre źródła podają 3004 m npm, inne 3002 m npm...
Początkowo planowaliśmy, że z Pozza di Fassa podjedziemy busikiem do miejscowości Gardeccia, skąd mielibyśmy bliżej. Niestety tydzień wcześniej w Dolomitach przeszła nawałnica, której skutkiem były błotno-kamienne lawiny. Szkody były ogromne, m.in. uszkodzone zostały niektóre górskie drogi.
Jedziemy więc do oddalonego o 2,5 km Vigo di Fassa, skąd wyjedziemy kolejką na Ciampedie (z wys. 1390 m npm na 2000 m npm). Dalej idziemy szlakiem nr 540. Do Gardecci przychodzimy trochę szybciej, niż pokazywały to tabliczki. Dalej idziemy szlakiem nr 546. Następny przystanek zrobimy przy schroniskach Preuss i Vajolet, na wys. 2243 m npm. Z dołu duże wrażenie robi położenie tego pierwszego – na skalnym progu, nad urwiskiem.

Obrazek

Obrazek