Tybet - choroba wysokościowa
: 26 wrz 2019, o 11:26
Witam was wszystkich.
Chciałbym podzielić się z wami moją ostatnią podróżą, czyli Tybet i jego wysokości. Byliśmy tam z moją żoną w sierpniu tego roku. Nasza podróż zaczęła się w Alasce, przez Kanadę, Japonię i do Chin. Celem naszej wycieczki był również Tybet, o którym dużo czytaliśmy, szczególnie o aklimatyzacji na tych wysokich rejonach. Byliśmy pewni, że nic nam nie będzie, że jako młodzi podróżni ( wiek 38 lat) poradzimy sobie z tak często opisywaną chorobą wysokościową. Niestety tak nie było. Nasza podróż pociągiem bezpośrednio z Pekinu do Lhassy trwała dwie doby. Przejechaliśmy wysokośc podad 3000 metrów i udaliśmy się na Mt Everest Base Camp ( ponad 5000m. npm). Moja żona przez te bardzo szybkie zmiany wysokości dostała w nocy paniki. Miała klopoty z oddychaniem, a na Base Camp nie mogliśmy znalezć butelki z tlenem. To było bardzo nieprzyjemne, wręcz straszne przeżycie.
Polecam dla każdego,który planuje wyjazd do Tybetu powolną aklimatyzację. Oznacza to powolne przemieszczanie się na wyższe wysokości, generalnie przyjmuje się, że nie więcej niż 500m na dobę i spędzenie dłuższego czasu na wysokości około 3000-3500m.
Naszym błędem było to, że my za szybko "weszliśmy" na taką ogromną wysokość, bez wcześniejszej, parodniowej aklimatyzacji.
Pozdrawiam.
Chciałbym podzielić się z wami moją ostatnią podróżą, czyli Tybet i jego wysokości. Byliśmy tam z moją żoną w sierpniu tego roku. Nasza podróż zaczęła się w Alasce, przez Kanadę, Japonię i do Chin. Celem naszej wycieczki był również Tybet, o którym dużo czytaliśmy, szczególnie o aklimatyzacji na tych wysokich rejonach. Byliśmy pewni, że nic nam nie będzie, że jako młodzi podróżni ( wiek 38 lat) poradzimy sobie z tak często opisywaną chorobą wysokościową. Niestety tak nie było. Nasza podróż pociągiem bezpośrednio z Pekinu do Lhassy trwała dwie doby. Przejechaliśmy wysokośc podad 3000 metrów i udaliśmy się na Mt Everest Base Camp ( ponad 5000m. npm). Moja żona przez te bardzo szybkie zmiany wysokości dostała w nocy paniki. Miała klopoty z oddychaniem, a na Base Camp nie mogliśmy znalezć butelki z tlenem. To było bardzo nieprzyjemne, wręcz straszne przeżycie.
Polecam dla każdego,który planuje wyjazd do Tybetu powolną aklimatyzację. Oznacza to powolne przemieszczanie się na wyższe wysokości, generalnie przyjmuje się, że nie więcej niż 500m na dobę i spędzenie dłuższego czasu na wysokości około 3000-3500m.
Naszym błędem było to, że my za szybko "weszliśmy" na taką ogromną wysokość, bez wcześniejszej, parodniowej aklimatyzacji.
Pozdrawiam.