Postaw mi kawę na buycoffee.to
Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!

Chamonix Mt-Blanc - Mer De Glace, Aiugille (F) - lipiec 2012

Pochwal się relacją, zdjęciami, filmem z Twojej wycieczki, urlopu za granicą.
Regulamin forum
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Kraj: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Austria: Salzburg (15.07.2020)
Awatar użytkownika
yaretzky
Ekspert
Posty: 1470
Rejestracja: 16 wrz 2013, o 08:39

Chamonix Mt-Blanc - Mer De Glace, Aiugille (F) - lipiec 2012

Post autor: yaretzky »

Chamonix-Mont-Blanc to oczywiście, przede wszystkim, mekka narciarzy i wszelkiego rodzaju wspinaczy (skałko-, nisko- i wysokogórskich). Przede wszystkim..., ale nie tylko dla nich Chamonix może być atrakcyjne.
Poza niezliczoną ilością możliwości zjazdów i biegania na nartach oraz większych i mniejszych "pagórków" na które można wejść, dla "nizinnych" też nie zabraknie tu ciekawych miejsc do odkrycia. Przede wszystkim samo miasto Chamonix-Mont-Blanc.
Przyznam się, że kiedy planowaliśmy Chamonix jako jeden z etapów wakacyjnej wycieczki, trochę obawiałem się tego miejsca choć bardzo chciałem tam pojechać. Wydawało mi się, że to potężny, rozbudowany ośrodek narciarski w którym możemy się czuć nieco "zagubieni" i nieswojo - wiadomo miasto "olimpijskie", "...jeden z największych na świecie ośrodków...", ..."puchary świata..." itp. itd. Nie lubimy dużych, przepełnionych ludźmi aglomeracji, a to miejsce dodatkowo kojarzyło mi się nierozerwalnie z turystycznym "snobizmem" w stylu:
- "... Chyba w łikend wyskoczymy z Miśkiem na narty do tego Szamoniks. Misiek już kupił mega-wypasiony sprzęt (sama moja kiecka ze "Złotych Tarasów" ze 3 tys. kosztowała !), szkoda żeby się taki sprzęt marnował w tym naszym Zakopanym, co nie ?? !!!". <lol>
Być może zimą więcej jest tam takich "narciarzy", głównie przechadzających się po tamtejszych "Krupówkach" w ciuchach tzw. "na po nartach" (a zapytanych o ski-pass odpowiadających, że są nietutejsi i nie rozumieją po francusku), ale my byliśmy latem i specjalnie nie rzucali się nam w oczy...
Do Chamonix Mont-Blanc dojechaliśmy od strony Włoch, tunelem pod Mont-Blanc: 11,5 km długości, płatny 40 EU dla osobówek (jadąc tam bezpośrednio z Polski chyba najrozsądniejsza trasa wiedzie przez Szwajcarię - wtedy wjeżdżacie do Chamonix od szwajcarskiego Martigny).
Muszę przyznać, że zostaliśmy mile zaskoczeni. Chamonix-Mont-Blanc to przesympatyczne, klimatyczne, nastrojowe miasteczko i do tego położone w genialnym miejscu. Jeśli dobrze czujecie się w Karpaczu, Szklarskiej Porębie czy Szczawnicy to i tam znajdziecie swoje klimaty. Przede wszystkim jest tu bardzo kolorowo: mnóstwo kwiatów, ściany budynków zdobione kolorowymi malowidłami, wszystkie budynki starannie i ze smakiem odrestaurowane. Jest bardzo dużo sklepów i sklepików ale w centrum nie spotkacie hipermarketu z zupełnie "innej bajki". Jeszcze więcej kafejek, kawiarenek (wewnątrz i na zewnątrz)... Wszędzie blisko i w zasadzie spacerując po uliczkach cały czas kręcicie się wokół rynku miasta. Bardzo, bardzo sympatyczny klimat...
Gdzie spać ? To już zależy tylko i wyłącznie od wymagań i, co za tym idzie, zasobności kieszeni - W mieście jest mnóstwo hotelików i pensjonatów. Ponieważ nasze wymagania nie stawiają za priorytet jacuzzi w łazience i lądowiska helikopterów na dachu, szukaliśmy jakiegoś campingu, niekoniecznie w samym mieście. I znaleźliśmy (Camping "Mer de Glace"), w niedalekim Le Praz (wioseczka na peryferiach Chamonix), ok. 1,5-2 km od centrum miasta (pierwsza miejscowość za Chamonix w kierunku granicy ze Szwajcarią, po prawej stronie - dojazd bardzo dobrze i wyraźnie oznakowany). Camping jest rewelacyjny - niedrogi, częściowo na odkrytym terenie (jeśli ktoś lubi słońce) a częściowo w lasku nad potokiem pomiędzy drzewami. Przyjemna, domowa atmosfera (mam na myśli wyjątkowo życzliwą obsługę i pomoc w każdym zakresie oferowaną przez małżeństwo właścicieli), cisza, spokój... W cenie (niecałe 25 euro za dobę) jest pobyt dwóch osób z namiotem i samochodem, ciepła woda (natryski), toalety, Wi-Fi, dostęp do prądu w pomieszczeniach ogólnodostępnych typu łazienki, WC, świetlica w celu np. naładowania baterii telefonów czy laptopów. Za "własny" prąd na "swoim" stanowisku należy oczywiście dopłacić - 3 euro za dobę. Świeże pieczywo czy pizza dowiezione na zamówienie złożone u właścicieli to już chyba standard. Przyjechaliśmy po południu nie rezerwując wcześniej miejsca (tam akurat nie przyjmują rezerwacji) i były jeszcze dla nas dwa-trzy (do wyboru) miejsca. Wieczorem przyjechało jeszcze kilka aut i też nie "wystawiono ich" za bramę - pozwolono przenocować "na dziko" na terenie campingu. O miejsce bez problemu najłatwiej jest w godz. 10-12 przed południem, kiedy ludzie wyjeżdżają. Nie trzeba żadnych deklaracji dotyczących długości pobytu - możecie tu siedzieć nawet dwa lata, płacicie przy wyjeździe. Dodatkowym atutem campingu jest fakt, że posługując się wydawaną wam imienną kartą campingową możecie "płacić" (pokazując ją kierowcy) za przejazdy wszystkimi autobusami kursującymi w okolicy do odległości ok. 20 km od Chamonix oraz linią kolejową na odcinku kilku miejscowości we wszystkich kierunkach od miasta !!! Niby drobiazg a jednak oszczędność i duże ułatwienie... Widoki z campingu na piętrzące się wokół szczyty również były w cenie...
ChMB1.jpg
ChMB2.jpg
ChMB3.jpg
ChMB4.jpg
ChMB5.JPG
...koniec cz. 1...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Nie pytaj, jak to daleko? Zapytaj, co ciekawego możesz zobaczyć po drodze..."
https://picasaweb.google.com/grazynajarek" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
yaretzky
Ekspert
Posty: 1470
Rejestracja: 16 wrz 2013, o 08:39

Re: Chamonix Mt-Blanc - Mer De Glace, Aiugille (F) - lipiec

Post autor: yaretzky »

Ponieważ samodzielne wyprawy w okoliczne góry czy zdobywanie lokalnych szczytów to dla nas "za wysokie progi" (z pokorą i przede wszystkim zdrowym rozsądkiem to przyznaliśmy) zależało nam przede wszystkim na "zdobyciu" Aiguille Du Midi. Następnego dnia (po przyjeździe) niestety nam się nie udało - kolejką linową można było wjechać jedynie na stację przesiadkową - wyżej był za silny wiatr i wjazdy odwołano... (nie skorzystaliśmy: wiecie jak to jest z tą czekoladą i szybą...). Szkoda nam było dnia więc postanowiliśmy wybrać się (w ramach rekompensaty za szkody "moralne" i zawiedzione nadzieje) na podbój lodowcowych korytarzy - tzw. Mer de Glace na szczycie Le Montenvers 1913 m. Stacja kolejowa, z której odjeżdża kolejka zębata (więc wiatr jej nie straszny) jest w odległości kilku-kilkunastu minut pieszo od kolejki linowej na "Igłę". Pociągi jeżdżą, o ile pamiętam, co pół godziny. Czas oczekiwania na kolejkę możecie sobie urozmaicić oglądając filmiki reklamowe promujące region wyświetlane w okienku stojącej przed dworcem starej lokomotywy, z komentarzem pojawiającego się od czasu do czasu wirtualnego maszynisty. Bilety nie tak znów tanie (ok. 30 euro od osoby), ale wrażenia warte tej ceny. Wagoniki pną się dość stromo w górę a wy możecie podziwiać pozostające w dole Chamonix. W wyższej partii góry przesłaniają je niestety drzewa i kilka tuneli pokonywanych przez kolejkę. Wjazd na górę (z wysokości 1030 m n.p.m. na której leży Chamonix na 1913 m n.p.m.) trwa ok. pół godziny i już jesteście na szczycie Montenvers. Żeby dostać się do lodowca (największego we Francji - 7 km długości i 200 m grubości) możecie zjechać kolejką gondolową na wys. 1609 m (bilet kupuje się jako jedną z opcji jeszcze na dole w Chamonix razem z biletem na "pociąg" na górę) lub zejść samemu wytyczoną i oznakowaną utwardzoną i skalistą ścieżką. Później jeszcze ok. 130 metrów w pionie (do wysokości 1480 m n.p.m.) do wejścia do czoła lodowca. Schodzi się wygodnymi platformami mocowanymi do zbocza - zejście bardzo bezpieczne nawet dla małych dzieci.
Wewnątrz lodowca poruszacie się wydrążonym w lodzie korytarzem (nie jest jakoś specjalnie zimno - choć można założyć jakiś polar - trochę kapie więc warto mieć z sobą np. kurtkę przeciwdeszczową - chyba, że ktoś lubi jak mu lodowata woda ciurka za kołnierz...). Sam lód , jego ogrom, chłód, struktura robi wrażenie. Fragmenty Wnętrza są podświetlane zmieniającymi kolor lampami led - efekt nawet mi się podobał - wydobywał bardzo ciekawie strukturę lodowych ścian. Jednak zaaranżowanie w jednej z komór czegoś w rodzaju bufetu i kuchni z manekinami trochę już mi trąciło "disneylandem". Osobiście wolałbym np. informację ile metrów lodu wisi nad moją głową, ile waży, co by było gdyby on nagle p......knął itp. Pewnie chodzi o to by nie straszyć turystów ale za to trochę ruszyło by ich wyobraźnię... Kwestia gustu. Całość (łącznie z otoczeniem w postaci cudownych krajobrazów) robi jednak duże wrażenie i warte jest zobaczenia. Polecamy !!!
Kiedy nasycicie się już urokami lodowca czeka Was jeszcze wjazd na górę gondolą (lub spacer po znajomych już platformach i ścieżce skalnej - my chcąc nie chcąc poszliśmy pieszo - gondola chwilowo nie jeździła z powodu zbyt silnego wiatru). Na stacji na górze możecie posilić się w bufecie i obkupić w pamiątki na kilkunastu straganikach proponujących wam owe pamiątki... Zjazd do Chamonix znaną już kolejką zębatą.
ChamonixMerdeGlace1.JPG
ChamonixMerdeGlace2.JPG
ChamonixMerdeGlace3.jpg
ChamonixMerdeGlace4.jpg
ChamonixMerdeGlace5.jpg
...koniec cz. 2...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Nie pytaj, jak to daleko? Zapytaj, co ciekawego możesz zobaczyć po drodze..."
https://picasaweb.google.com/grazynajarek" onclick="window.open(this.href);return false;