Pytanie do przewodników/pilotów.
Czy ponieśliście już straty finansowe ze względu na epidemię (wyjazdy: kwiecień/maj)? Ewentualne starty na horyzoncie?
Jaka przyszłość czeka brać przewodnicko-pilotażową w kolejnych miesiącach?
Z rozmów z pilotami i przewodnikami z którymi współpracuję wyłania się obraz delikatnie mówiąc mało optymistyczny. Terminy są odwoływane nie tylko na kwiecień i maj, ale również na czerwiec. Ci, którzy utrzymują się tylko z działalności pilocko - przewodnickiej są w sytuacji beznadziejnej. Im dłużej ta sytuacja potrwa tym gorzej. Po świętach miał się zacząć sezon,a kiedy się zacznie tego nie wie nikt.
Przewoźnicy z którymi współpracuję są w podobnej sytuacji. Zlecenia w marcu odwołane wszystkie, na kwiecień większość, a te które jeszcze są w notatnikach mogą w każdej chwili wypaść ze względu na sytuację, sporo wypadło z maja i są też rezygnacje z czerwca, a nawet lipca.
Ja miałam od początku marca wrócić do pracy jako przewodnik w prowincji Huelva. Niestety, biuro podróży dla którego pracuję jest całkowicie zamknięte z powodu zaistniałej sytuacji i na chwilę obecną nie zapowiada się by moja sytuacja miała się zmienić. Jestem więc obecnie bezrobotna i nie wydaje mi się by było wystarczająco dużo pracy by wszyscy przewodnicy mogli wrócić w nadchodzącym sezonie letnim do pracy.
Też mi się wydaje, że pracy w tym roku nie będzie zbyt wiele dla przewodników - szczególnie w krajach, które najbardziej zostały doświadczone przez epidemię (a Hiszpania jest w czołówce poszkodowanych państw). Jeśli turystyka w tym roku ruszy to preferowane będą chyba kierunki, które z różnych powodów będą uznawane za bezpieczne (w sytuacji Polski może to być turystyka krajowa, ale pewności nie ma).
Pojawiają się niepokojące informacje, że w Polsce szczyt zachorowań może nastąpić dopiero na przełomie maja i czerwca, a jesienią będzie druga fala zachorowań. Jeśli to miałoby się sprawdzić to branża turystyczna może się już nie podnieść.
Miejmy nadzieję, że te informacje nie sprawdzą się. Ja co prawda wycofałem się już z branży, ale nie życzę takiego rozwoju sytuacji kolegom i koleżankom.